willow napisał(a):

Nie wiem czemu Wisła tak broni się przed kominami płacowymi. Dla mnie to objaw totalnej głupoty. Jak świat światem i biznes biznesem, lepszy powinien zarobić więcej, niż słabszy. Tak jest nie tylko w sporcie. W każdej szanującej się firmie, jeśli chce się sprowadzić doświadczonego pracownika z odpowiednimi referencjami, to trzeba mu zapłacić więcej.
Jeśli Cupiał powtarza, że klub ma być jak firma, to niech się tej zasady trzyma. Nie wierzę, że u niego kiepska sprzątaczka zarabia tyle samo, co kierownik zmiany.
Argument, że w drużynie może wywołać to niesnaski, jest nie do przyjęcia. W drużynie ma być dyscyplina, jak komuś nie pasuje, to do ME na pół roku i spokój. Ten strach przed niesnaskami pokazuje, jak bardzo zarząd i sztab szkoleniowy boją się zawodników. Z takim podejściem daleko nie zajdziemy.
|
Komin płacowy powstały przez danie komuś płacy wyraźnie ponad przeciętną/najwyższą płacę dotychczasową stanowi NIEBEZPIECZNY PRECEDENS w każdej firmie. Także w klubie piłkarskim, który w tym aspekcie nie różni się od "zwykłej" firmy.
Powstaje taka sytuacja, że chwilowo wyróżniający się medialnie średniawy, tak faktycznie, zawodnik polskiej ligi (przykładowo Sobiech sprzed miesiąca) mając potencjalnie możliwość przejścia do Wisły będzie żądał najwyższego wynagrodzenia z wiślackiego komina płacowego (bo on przecież "nie gorszy" we własnym mniemaniu). Podobnie byle jaki zawodnik (przykładowo Żewłakow co teraz w GKS jest) dobrze zarabiający za granicą (jak na polskie warunki oczywiście) wracając do Polski i mając potencjalnie możliwość przejścia do Wisły żądał będzie od Wisły maksimum o którym wie z mediów że Wisła komuś zapłaciła lub nawet nieco więcej niż to maksimum.
Tym sposobem po pewnym czasie, chcąc kupować nieco lepszych (niż reszta ligi) zawodników na rynku Wisła zmuszona byłaby płacić im tyle ile wynosi wynagrodzenie tego pierwszego "kominowego" zawodnika. Oznaczałoby to konieczność płacenia wszystkim, także dotychczasowym wieloletnim pracownikom większych pieniędzy (żądanych przy przedłużaniu kontraktu, bo przecież "nie są gorsi" a jeszcze mają wysługę lat).
Tak działa precedens. Na początku jeden uhonorowany lepszą kasą jest zadowolony. Na koniec wszyscy tyle samo mają lub nieco mniej (ale znacznie więcej niż ci słabsi/średniacy sprzed kilku lat) i wszyscy traktują to jako normę tzn. nie są specjalnie zadowoleni i tym samym umotywowani. Nowa norma płacowa powszednieje ale... klub ma większe wydatki. I pytanie oczywiście czy go na to stać.
Pomijam tu taki aspekt, że aby liczyć się w Europie trzeba wejść na znacznie wyższy poziom płac średnich i najwyższych w klubie. Pomijam kwestię czy trzeba zwiększać budżet i płace piłkarzy bo to są kwestie oczywiste.
Powyżej piszę tylko o psychologicznym aspekcie kominów płacowych. I myślę, że nasz zarząd ma tego świadomość i dlatego tak zdecydowanie pilnuje się aby nie stworzyć precedensu.
Na takie precedensy przyjdzie stopniowo i pewnie jeszcze nie raz czas kiedy dochody Wisły będą, miejmy nadzieję, rosły. Ale zarząd, jako odpowiedzialny za pieniądze i budżet, zawsze będzie chciał te precedensy maksymalnie odwlekać.