Ja tam widziałem większy przekręt w lidze. Mianowicie utrzymanie się parchów, kosztem ŁKS. Końcówka meczu, a parchy turlają się po murawie, jak rażeni piorunem, Cabaj w ostatnich sekundach ostentacyjnie leży na piłce, podnosi się jakby miał reumatyzm, poprawia getry, kozłuje piłką, wystawia łapę i dopiero wybija piłkę. W tym czasie można piłkę wybić, przeciwnik może ją przejąć, desperacko wrzucić w pole karne i - a nóż - padłaby bramka. Warto też nadmienić, że Cabaj miał już kartkę na koncie więc powinien być ostrożniejszy. Gdyby sędzia dołożył wszelkich starań by pomóc Legii, to by gwizdnął karnego.
Minki żydowskich kopaczy oraz co poniektórych na osiedlu - bezcenne
