Awe napisał(a):

1q2 -> No jak gdzie? Ja piszę, że oficjalnie nie można negocjować, czyli w domyśle: nieoficjalne negocjacje już były. A wolfy mi wyskakuje z tekstem, że nie mam pojęcia jak to jest. Czyli on uważa, że klub przed złożeniem oferty nie zna nawet nieoficjalnych, wstępnych warunków jakich oczekuje piłkarz. W życiu nie uwierzę w taką uczciwość. Rozumiem, że wolfy uważa, że Real negocjuje przez niemal pół roku z ManU nie wiedząc czy Ronaldo w ogóle rozważa taki transfer. Na pewno byli dogadani wcześniej, choć oficjalnie nie wolno.
Żeby nie było, ja nie pochwalam sprzedaży Głowackiego. Tylko uważam, za bardzo prawdopodobną sytuację, że Głowa będąc wstępnie dogadany z Turkami, powiedział, że chce odejść. Oczywiście Wisła mogła odrzucić ofertę, nikt by nie mógł mieć pretensji. Ale trochę inaczej to wygląda jak przychodzi wieloletni, zasłużony zawodnik i mówi, że jest już wstępnie ugadany i chce odejść.
|
To jak wytłumaczysz fakt, ze nie jesteśmy się w stanie dogadać z takimi graczami?
Najpierw negocjuje się z klubem, bo robiąc to za jego plecami ryzykuje się bardzo poważne sankcje. To raz. Dwa - bez zgody klubu na transfer nie ma sensu nawet rozmawiać z zawodnikiem.
Po to powstał ten przepis, żeby uniemożliwić bogatszym klubom wywieranie nacisku poprzez zawodników.
Naprawdę, przeczytaj post koyoota jeszcze raz. "Wisła była neutralna". Gdybyśmy się nie zgodzili na negocjacje, to by do nich nie doszło. Głowacki walnął sumę na odwal się i poszło.
A w co Ty wierzysz - to już nie mój problem. Wisła nie była ofiarą ani Głowackiego, ani Trabzonu - co najwyżej ofiarą krótkowzroczności i dyletanctwa Basałaja i spółki.
Raz - zgodzono się na transfery obu stoperów.
Dwa - ściąganie ich następców to prawdziwi kabaret.
Koszty sportowe tego ruchu będziemy długo odczuwać. Nie dlatego, że Głowacki jest nie do zastąpienia, ale - ponieważ Basałaj poszedł po linii najmniejszego oporu (Kowalski, Bunoza) licząc, że "jakoś to będzie".
I jest. Chujowo.
Tyle, że takie dywagacje nie mają sensu.
Z Arką uratował nas Pawełek. Na farcie jednak daleko nie zajedziemy, więc albo Bunoza nagle zacznie grać kilka razy lepiej niż dotychczas ( nauczy się skakać do górnych piłek, stanie się mniej drewniany, zacznie się poprawnie ustawiać i kryć jak przystało na stopera ), albo będzie bardzo źle.