JEDREK76 napisał(a):

Rosomak osobiście jestem trochę sceptyczny co do przestrzegania przez P. Voigta w okresie jego panowania, historii i tradycji "Wisły", zapewne pamiętasz koszulki z niebieskim poprzecznym pasem... nie przypominam sobie aby w okresie zaborów, międzywojennym czy nawet powojennym miało miejsce takie cóś.
Oczywiście zgadzam się z Tobą w kwestii BG na koszulkach, o czym już wielokrotnie się na forum wypowiadałem w kontrze wobec pokemonów dla których Historia nie ma żadnego znaczenia. Natomiast w tym wypadku wydaje mi się, iż Voigtowi raczej chodziło o własny interes. A ściślej rzecz biorąc o to, że nie jest zapraszany przez obecnego właściciela na trybunę honorową.
Jeśli chodzi zaś o kwestię nieszczęsnego sprzedania meczu z Legią, to ja osobiście słyszałem od Kibica Hutnika, iż będąc w ich klubie Bobrowicz w ten sposób opisywał przebieg tego meczu, iż przed jego rozpoczęciem pojawił się w szatni Voigt i to on miał piłkarzom zalecić puszczenie tyle ile będzie sobie Legia życzyła. Potwierdzeniem pośrednim niejako tej wersji mógłby być brak reakcji Voigta po wcześniejszym meczu z Siarką, przegranym u siebie 0:2, który równie w chamski sposób był "puszczony". Sam jestem ciekaw czy kwestia formy w jakiej odbył się "handel" z Legią znalazła odzwierciedlenie w jakimś artykule prasowym, więc jeżeli ktoś dysponowałby jakimś linkiem bądź skanem takiego artykułu to proszę o ich zamieszczenie w tym temacie. Sam osobiście pamiętam dociekania bodaj w nieistniejącym już krakowskim "Tempie" o rzekomym przedmeczowym spotkaniu w jednym z krakowskich hoteli P. Voigta z ówczesnym sponsorem Legii Romanowskim i jej trenerem J. Wójcikiem. Ponoć tematem oficjalnym miały być rozliczenia za sprzedaż do Legii Marcina Jałochy, natomiast sugestia artykułu była całkowicie odmienna. Niestety nie pamiętam kiedy ten artykuł został zamieszczony.
|
Hmmm przyjacielu... nie pamiętałbym, gdybyś nie zwrócił mi na to uwagi. Fakt, tak było ale... zmiana barw koszulek to mniejsze zło, skąd to wiem? Z intuicji. Otóż zawsze, odkąd pamiętam (czyli gdzieś od 4/5 klasy szkoły podstawowej) zwracałem uwagę na białą gwiazdę na koszulkach. To ona tkwiła mi w głowie. Nie kolor koszulek ale ten, jakze oryginalny i o jakze dużym znaczeniu, symbol. Kolor koszulek zawsze jakoś schodził na drugi plan, czemu? Pewnie dlatego, że nie było jedynego (czerwonego) koloru, bo przecież Wisła grała w białych, niebieskich, czerwonych (jakichś jeszcze, bo nie pamiętam?). I pewnie dlatego, ze zawsze charakteryzowałem Wisłę jedny i jedynym symbolem: biała gwiazdą, miałem ją wszędzie: w zeszytach, na ławce szkolnej, na krześle szkolnym, na tornistrze, na klatce schodowej, przed wejściem do domu, w domu,i Bóg wie gdzie jeszcze. Tak charakteryzowałem Wisłę i ten znak mi o Niej przypominał, kilka kresek a jaka radośc z tego była. To taki prosty, ale jakże doniosły symbol... Pewnie dlatego z biegiem czasu "zrosłem" się z tą białą gwiazdą i wielkim zaskoczeniem dla mnie było, kiedy zamiast Niej pojawił się herb. Pewnie wielu z nas by się teraz zdziwiło, jakbyśmy Legie zobaczyli z herbem na koszulkach a nie "eLką". I to jest właśnie sedno. Ta gwiazda była (z przerwami małymi) od zawsze, stąd też wziął się przydomek "Biała Gwiazda", nie z herbu a z symbolu.
Cupiał ma gdzieś historie i ja dobrze o tym wiem. Udowodnił to nie tylko w tym przypadku, ale to nie są sprawy na to forum (puszcze ci wiadomość na pw).
Mniemam, po przeczytaniu artykułu, ze Voigtowi nie o to chodziło (w tym znaczeniu, które ja mam na myśli), ale poparcie przeze mnie ogólnie wyrażonego zdania jest zwróceniem uwagi na problem, który faktycznie istnieje!
A o powrót białej gwiazdy na koszulki trzeba(!) walczyć, bo to nasza tradycja i historia. Szkoda tylko, ze jest nas tak mało i bez organizacji, ale kto wie co kiedyś przyniesie przyszłość. Ja jeszcze nie nie mam zamiaru umierać
Jeśli chodzi o Voigta, jakoś zanim nigdy nie przepadałem, choć myśle, że wówczas w jego czasie, gdyby zaczął kombinować z symbolem, to by go kibice wykopali. Cupiał wszedł z poteżną kasą i dostał ciche przyzwolenie.
Jesli chodzi o Legie nie mam powodu, by Ci nie wierzyć, ale odnotowana w prasie wypowiedż konkretnego gracza rozwiała by wątpliwości. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z tradycją (mecze sp[rzedawano na długo przed meczem z Legią).
Ps. Wziąłeś sobie do serca to co kiedyś napisałem (wiesz gdzie) w sprawie starego Voigta, czy jakoś przypadkowo wpadło Ci coś w ręce?