|
Pamiętam, jak za Dana hard work obowiązywał wszystkich piłkarzy, bez względu na stan ich przygotowań czy cechy indywidualne. Jednym słowem, wszystkich do jednego wora. Zarzucano mu wtedy, że nie indywidualizuje treningów, nie zwraca uwagi na cechy motoryczne pojedynczych piłkarzy, tylko jedzie równo ze wszystkimi.
Jak ktoś wyżej już napisał, nie chciałbym, aby zatrudnienie Dana miało charakter zemsty na naszych piłkarzach i próby wyleczenia frustracji za kolejny blamaż w pucharach.
Należy wspomnieć również, że styl gry Wisły prezentował się wtedy fatalnie. Coś jak u Skorży: długa dzida i alleluja do przodu.
Trzeba również pamiętać, że przy stylu treningowym Dana, jakiekolwiek sukcesy - o ile w ogóle - przyszły by za minimum rok, półtora. Czy Cupiała stać na takie czekanie?
Oczywiście, to nie znaczy, że Jimenez czy Simeone jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zrobili by z nas drugą Barcelonę. Nie mniej uważam, że kandydatura Dana wcale nie jest tak powalająca na kolana.
Nie chcecie chyba nikomu wmawiać, że Dan jest jedynym trenerem na świecie, który potrafi zmusić piłkarzy do ciężkiej pracy? Takich jest mnóstwo, a jeszcze dodatkowo z lepszym warsztatem.
Nie róbmy z Dana zbawcy.
"Gdy wracam do domu i się zamyśle, myślę o Wiśle..."
K.I.Gałczyński
"I skończył się mecz w Londynie i tak i to jest prawda!!!..."
|