|
Gdyby Arsenal grał na poważnie z Legią, to skoczyło by się wynikiem 8 do 2. Taki jest poziom polskiego futbolu i tyle. Na razie w Legi bramkarz gra dramatycznie, Knezevic słabo, Vrdoljak dobrze (no ale trudno żeby koleś sprowadzony za 1,2 mln euro nie grał dobrze), Manu nieźle (ale oprócz szybkości nie ma innych walorów na europejskim poziomie. Gdyby potrafił coś więcej niż szybko biegać, to nie przyszedłby do Polski za darmo na kontrakt w wysokości 200 tys E), Mazenga dramat, Cabral ma świetny strzał z dystansu, dobrą technikę, ale jest słaby kondycyjnie. Podejrzewam, że największym wzmocnieniem Legii będzie Jędrzejczyk. Ogólnie transfery Legii nie powalają, ale na razie wyglądają trochę lepiej od naszych. Dużo w tym wszystkim TVN-owskiego pijaru.
Legia ma słabego bramkarza, słabego lewego obrońcę, przeciętnego DM - Borysiuka, przeciętnego stopera Choto - nadwaga i mała zwrotność, słabego lewoskorzydłowego Rybusa, i słabych napastników. Wychodzi 6 kiepskich pozycji.
Wisła ma przeciętnego bramkarza, brak drugiego klasowego stopera, brak dobrego środkowego pomocnika, chimeryczne skrzydła.
Lech ma słabego DM - Injac, Drygas, brak klasowego lewego pomocnika, chimeryczni rozgrywający Stilic, Kriviec, słaby atak.
Lech ma najlepszą obronę, Legia pomoc, Wisła atak. Żadna z tych drużyn nie ma skłądu pozwalającego na skuteczną grę w Europie. Zeby osiągnąć sukces w pucharach można mieć maksymalnie 1 pozycję słabo obsadzoną. W Wiśle, Lechu, Legii jest wiele słabych punktów i nie ma co się dziwić, że wyniki są takie jakie są.
|