|
Przepraszam Orzeu, że się wtrącę do tej Twojej dyskusji ze stołecznymi, niestety obawiam się, że to jednak oni mają rację. Nie przekreślam całkiem Twojego scenariusza ale nie wykluczyłbym czegoś na wzór poznański.
Kilka meczy z bardzo dobrymi wynikami, solidna zaliczka przed wiosenna rundą i "rozdymana" do granic absurdu faza w TVNie czy innych Onetach ,akcja propagandowa jakich mają cool kibiców i zwycięstwo w medialnym starciu z pyrami o pierwszeństwo w jakości dopingu (wszak dla czytelników Wybiórczej to jest jednak jakiś argument). Stadion zapełniony. Jeśli jeszcze doszłyby sukcesy w pucharach - a nie jest to aż tak nierealne - to będzie jak za Polmotu.... W takim układzie zapanuje symbioza. Obie strony będą czerpać profity i zachowanie względnego status quo wszystkim będzie się opłacało. Większe lub mniejsze tarcia będą pewnie nieuchronne ale na dłuższą metę sytuacja będzie przypominać stan żywiciel - pasożyt.
A, że krawaciarzy na meczach przybędzie? Trudno. Nie lepsze to niż puste krzesła?
|