Tak szczerze, to zastanawiam się, czy ktoś z zarządu w ogóle spróbował chociaż zadzwonić do Dana, czy po prostu zarząd Wisły stwierdził, że to SCI-FI. Widać, że facet jest niesamowicie ambitny, Wisła to był 1szy jego klub z wyższej półki i napewno chciałby dostać szansę rehabilitacji. Kasa kasą, ale przecież on latami grał w Premiership, myślę, że nie kasa jest dla niego najważniejsza. A po jego wypowiedziach widać jak na dłoni, że czuje ogromny sentyment do naszego klubu i można by to wykorzystać
