|
Tak się ostatnio zastanawiałem dlaczego nasi piłkarze grają tak słabo, z czym to jest związane. Porównałem dwa zawody piłkarza i inżyniera. Jak wiadomo jeśli chodzi o polskie uczelnie to próżno szukać ich w pierwszej 500 najlepszych uczelni na świecie, tak samo jak trudno szukać polskich klubów wśród najlepszych. Zarówno więc początkujący inżynier jak i piłkarz wyszkolenie ma średnie w porównaniu ze światowymi standardami.
A jednak polskich inżynierów za granicą wysoko cenią, nie tylko informatyków ale też mechaników, budowlańców. Gdzie jest więc różnica?
A mianowicie różnica jest w firmach. Polski inżynier zanim wyjedzie na zachód (zostanie wysłany w firmy) musi przejść szkołę życia. Pracuje często po 10, nawet do 14 godzin dziennie. Nie obchodzi pracodawcy to ile robił, tylko żeby skały srały projekt ma być zrobiony. Inaczej wylot. I w pocie czoła, pracując więcej niż zagraniczny inżynier jest w stanie nadrobić zaległości (brak wiedzy i praktyki). Często jak potem pracownik polskiej firmy jedzie do Niemiec to okazuje się ze jest bardziej kumaty i lepszy niż Niemiec czy np. Anglik.
Reasumując różnica między nami a Azerami, Czechami czy innymi nacjami będzie się stale powiększać, gdyż chyba tyko u nas treningi trwają godzinę, a wakacji łącznie piłkarze mają ze 2 miesiące. W żadnym innym kraju kluby nie marnują tak czasu jak u nas.
A co do polityki transferowej dobrze że Chavez przyszedl, jak się sprawdzi to go wezmą, nie to niech spada. Lepszy taki kontrakt niż jakieś miernoty na 4-5 lat.
|