Jakby Lech grał na wysokim poziomie, to jeszcze mielibyście czego zazdrościć, ale w takim wypadku pokazujecie tylko swoje kompleksy... obojętnie z kim teraz przegrają, to gorzej od Wisły już nie wypadną w tym sezonie w pucharach. Pora się pogodzić, a nie szukać powodów do licytacji, kto bardziej się skompromitował

Ranking wygląda fatalnie, Polska skończy sezon na 28. miejscu - najgorszym jakie pamiętam.
Serbia i Słowacja są również bardzo nisko (obecnie 27. i 28. miejsce), ale mają po jednej drużynie w fazie grupowej LM albo LE i to pozwoli im wyprzedzić Polskę.
Im dłużej interesuje się piłką klubową w Europie, tym bardziej jestem przekonany, że rola rozstawień jest niewielka.
Na palcach jednej ręki znalazłbym przykłady silnych drużyn, które nie przebiły się co najmniej do fazy grupowej Champions League albo Pucharu UEFA przez dłużej niż 3 lata, mimo bycia nierozstawionym. Z kolei na odwrót przynajmniej kilkanaście.
Patrząc nawet na 3. rundę eliminacji Champions League i Europa League w tym i w zeszłym sezonie wśród rozstawionych rywali polskich drużyn są: Sparta, NAC, Broendby, Austria, Aris. Dla solidnego zespołu, to nie powinien być problem przejść takie ekipy, nie mówiąc już, że żadna z wymienionych ekip nie reprezentuje najsilniejszych lig Europy.
Nie ma zatem co rozważać, gdybać, tłumaczyć się losem, tylko kiedy zbuduje się wreszcie porządną drużynę w Polsce, to nie będzie miało znaczenia na kogo trafią, bo w rundach eliminacyjnych silnych drużyn jest jak na lekarstwo, a informacje o rozstawieniach powinny pozostać dla statystyków i pasjonatów, w żadnym wypadku jako wymówka dla działaczy, trenerów i piłkarzy-nierobów.
W tej edycji Juventus, Liverpool, Sporting i... Stuttgart? 5-4 z Norwegami. Olympiakos? Odpadł. Montpellier? Odpadł. Nie wymaga to komentarza.
Ostatnio najmodniejsze zdanie polskich trenerów: "Poziom w Europie się wyrównał" pasuje jak ulał, bo w końcu wiele krajów jak np. Białoruś, Cypr, Mołdawia, Azerbejdżan, Słowenia, Kazachstan zbliżyło się do średniego poziomu, a drugie wyrównanie nastąpiło na dole, czyli Polska dogoniła Maltę, Wyspy Owcze, Luksemburg, Irlandię Północną i tu równie trafna jest druga ze złotych myśli talentów trenerskich znad Wisły: "W Europie nie ma już słabych drużyn". Pozostaje tylko pytanie, skoro nie ma słabych, to dlaczego mistrz Polski nie może awansować do Ligi Mistrzów? Czyżby tylko polscy mistrzowie byli słabi? Podejrzewam, że większość trenerów w Europie nadal zauważa, że przedstawiciele kilku ostatnich federacji są tak samo słabi jak byli dawniej, ale dla nas nie ma już przecież słabych, to jak to zauważyć?