Trenerem powinien zostać ktoś z zagranicy. Ktoś, kto kiedyś coś osiągnął (w karierze piłkarskiej lub trenerskiej - bez różnicy), bo tylko wtedy piłkarze czuliby do niego respekt i wzięli się za harówę na treningach i podczas meczów. Kogo chciałbym zobaczyć na ławce trenerskiej Wisły? Bruno Metsu. To ten długowłosy francuz, w miarę młody, który w ciągu 2 lat z reprezentacją Senegalu (2000-2002) zdobył z nią wicemistrzostwo Afryki (przegrali w finale z Kamerunem dopiero po karnych) i w mundialowym debiucie w Korei i Japonii w 2002 roku doszli do ćwierćfinału, gdzie minimalnie przegrali 0:1 z Turcją. Od kilku lat jest o nim cicho, bo siedzi w krajach Arabskich.
Są tylko dwa problemy:
1. Właśnie ten finansowy. Szejkowie w Arabii płacą mu tyle, że nie wiem czy by przyszedł do Polski (poziom ligi raczej lepszy, ale płaca...)
2. Ma jeszcze chyba robotę (z tego co wiem trenuje Katar).