Markus napisał(a):

Prawda jest jeszcze bardziej brutalna Planktonie - Piotr Brożek nigdy nie był ani świetnym lewym obrońcą, ani pomocnikiem, po prostu na tle naszej koszmarnej ligi radził sobie w tych rolach, gdy egzaminowali go tacy prawoskrzydłowi jak Radović, Pawlusiński, Madej, etc. Na ich tle wypadał dobrze. Ale gdy tylko egzaminuje go ktoś w pucharach, jego jakość wychodzi na jaw.
Zgadzam się, że myśląc poważnie o nowej lepszej Wiśle paru zawodników należy koniecznie pożegnać, bo są za słabi na porządną grę. To jest bezsprzeczne. Na razie do tej grupy na pewno należą Jirsak, Kowalski, Piotr Brożek, Pawełek, Łobo (ileż można czekać, aż się obudzi?), a także obawiam sie Boguski, który ma po prostu za duże braki techniczne, by kiedykolwiek stać się naprawdę klasowym graczem. Nie można też już polegać tam samo mocno jak kiedyś na Sobolewskim, Żurawskim. Nie wiadomo co z Garguła, Kirmem oraz nowymi Palicem i Bunozą, którzy na razie zaprezentowali się koszmarnie.
Do dziś nie mogę pojąć, jak można było dopuścić do sytuacji, że startowało się w europejskie puchary z takim stoperem jak Kowalski w podstawowym składzie, który nadaje się najwyżej na grę w Piaście Gliwice...
|
Wreszcie jakis glos rozsadku, bo gdy czytam o Piotrze Brozku jako wysmienitym pomocniku i jeszcze lepszym obroncy, to mam poczucie zderzenia ze sciana absurdu. Przeciez on przez lata byl na tyle slabym pomocnikiem, ze kiedy Skorza przestawil go na obrone i to nie zaowocowalo spodziewana nagla katastrofa, momentalnie pojawily sie glosy, ze Skorza prawdopodobnie wlasnie ocalil mu tym ruchem kariere w Wisle.
Kiedy jeszcze gral u boku takich pilkarzy jak Glowacki, Cleber czy Marcelo, to jakos to wygladalo, szczegolnie ze wymieniona trojka w kazdym meczu zapewniala mu asekuracje na najwyzszym ligowym poziomie. Teraz majac obok siebie pilkarza pokroju Kowalskiego, juz nie ma kto po nim naprawiac bledow, przez co automatycznie staja sie one bardziej kosztowne.
Brozek swoja droga to dla mnie ewenement, jesli wziasc pod uwage ilosc i skale bledow jakie popelnia,w stosunku do negatywnych skutkow z nich plynacych. Pamietam np. jak zaraz po odpadnieciu z Tottenhamem gralismy mecz w Zabrzu, gdzie Piotr zaprezentowal absolutnie rekordowa ilosc mniej lub bardziej koszmarnych pomylek, a mimo to jakims cudem po zadnej z nich nie stracilismy gola. Przypuszczalnie ktos ze "szczesciem" Glowackiego, po takim wystepie mialby na koncie z piec zawalonych bramek.
Druga sprawa to podejscie do oceny jego osoby. Nie wiem jak to jest, ze takich wystepow jak ten w Zabrzu w ogole mu sie nie pamieta, natomiast gdy taki przykladowy Glowa strzeli samoboja z Anglikami, badz gdy Diaz wylapal czerwien w meczu z Lechem, to przypomina sie o tym latami. A czy ktos np. pamieta, ze rok wczesniej w meczu z tym samym Lechem, Brozek strzelil samoboja ? Nie sadze.
Dla mnie nie ma w Wisle drugiego pilkarza, ktoremu uszloby tyle na sucho, zarowno w opinii tzw.fachowcow jak i samych kibicow.
Co do grupy nazwisk wymienionych przez Ciebie i 7 kotow, to wypada sie pod nia tylko podpisac.
Dla mnie osobiscie jest to kluczowa sprawa niedajaca od dawna spokoju. Nie widze bowiem najmniejszego sensu w trzymaniu pilkarzyi, ktorzy juz od wielu, wielu miesiecy udowadniali ze pozytku z nich nie ma wcale lub niemal wcale. W takiej sytuacji klubowi na dluzsza meta oplaca sie nawet poniesc koszta zwiazane z pozbyciem sie najslabszych ogniw, dajac sobie tym samym szanse na wdrozenie nowej i lepszej alternatywy.