Cytat:
Jakich ? Prawdziwych, takich którzy są ze swoim klubem na dobre i na złe ! Niestety panowie obawiam się, że za kilka lat spotkamy się w PKSie do Niecieczy, Ząbkek czy innej wioski.

|
Cytat:
|
Jaki marketing przyciągnie nowych kibiców
|
1. Nawet w momencie wyjebistego w****ienia umiejętności czytania ze zrozumieniem się nie traci.
2. Od dzisiejszego momentu mieć wyjebane na polską piłkę nożną.
3. Zamiast kasy na bilety wpłacać na koniecpzpn, jedynie tak jesteśmy coś w stanie sami zrobić
Cytat:
|
Powoli przyznawanie się do tego, że jest się kibicem Wisły to nie powód do dumy ale straszny obciach.
|
Ja jako jedyny w klasie po zajęciu 8 miejsca (gorzej od parchów) dalej chodziłem w wiślackich barwach, wszyscy mnie wytykali palcami ("wierni" fani jeżdżący ode mnie dłużej na mecze). Na meczu z Karabachem na SS zobaczyłem starego kolegę z podstawówki (kasiasty, ma wszystko co dusza zapragnie), najwierniejszy fan, nikt nie umie kibicować oprócz niego. Siedział na łuku, gdzie spokojnie przyglądał się jak dostajemy oklep.
Do sedna.
Gdy spytał się gdzie siedzę (a raczej stoję) rozparła mnie TAK KUREWSKO WIELKA DUMA jak odpowiedziałem że na trzecim, że cieszyłem się tak ostatnio jak Schalke zbierało od Nas oklep.
WISŁA to MY! i nic tego nie zmieni!
Jednakże żebyśmy my mogli coś zmienić, potrzebna jest So-li-darność.
Porównanie jednego z użytkowników na temat żony jako k**wy dającej d**y na prawo i lewo uważam za przykład doskonały. Kochamy ją, wydajemy na nią pieniądze, poświęcamy swe myśli, czas, młodość, wolność żeby być z nią na dobre i na złe.
Raz, kilka razy można przebaczyć. ALE ****A ILEŻ MOŻNA? JAKIE SĄ GRANICE? GDZIE (A RACZEJ DOKĄD) WIERNY KIBIC BĘDZIE MUSIAŁ OGLĄDAĆ TAKĄ ŻENADĘ, te ****Y które hańbią Nasz czerwony trykot.
z Wikipedii:
Wierność - konsekwencja w postępowaniu i przekonaniach nawet w trudnych lub niewygodnych okolicznościach.
Czy po tej wtopie ktoś z nas ma zamiar przerzucić się na Legię, Amikę, parchów czy Odrę Wodzisław (z całym szacunkiem)? Dalej będę kibicem Wisły (nie zmieniam postępowania) i dalej będzie dla mnie "królową polskich rzek" (nie zmieniam przekonań).
Tyle razy kopacze nas mieli (mają) w dupie, dlaczego chociaż raz nie warto spróbować? A potem co sezon żałujemy, że nic się nie zmienia. Przyczyn stanu naszej piłki (całej polskiej, nie tylko Wisła) jest wiele, to dyskusja na temat w "propozycje zmian w polskiej piłce".
Proszę Was o jedno - nie bądźmy obojętni. Skoro Wisła to MY, weźmy sprawy w swoje ręce. To my jesteśmy tu najważniejsi, nie oni, nie RN, nie Basałaj, trener, Jarosz, Wilczek ani nawet Cupiał. Bez nas "nie ma tego kramu".
Dziękuję za uwagę.
PS: Robienie z siebie "wierniejszego" kibica to czyste s****ysyństwo jakie spotkało nas ze strony kopaczy.