emj10 napisał(a):

Wspominałem już kilka tygodni temu, że obniżenie stawek podatku dochodowego od osób fizycznych i obniżenie składki rentowej nie przyniosło spodziewanego skutku, gdyż zabranie wielu ulg oraz parapodatki "zrekompensowały" z nadwyżką to co uzyskaliśmy. Tak więc nic dziwnego, że najbardziej chwytliwe zagranie czyli obniżenie podatków ma tylu zwolenników, którzy jak się okazuje nie mają z tego ani grosza, co najwyżej zabranego grosza.
http://www.konserwatyzm.pl/aktualnos...iadomosc/6053/
|
Cenię sobie CAS i ludzi z nim związanych, ale skoro jest tak, jak mówi Sadowski, to jak skomentować to co mówi Rostowski:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rost...l-2187803.html
Cytat:
|
Gdyby nie obniżki podatków w latach 2006-2007, to w 2010 r. dochody państwa byłyby o 40 mld zł większe niż są - powiedział w środę w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski.
|
No to są na niezmienionym poziomie, czy też budżet stracił na tym 40 mld zł?
Chyba że Rostowski ma pretensje o to, że PiS nie doprowadził do całościowego wzrostu podatków. Ale o to, to nawet Rostowskiego bym nie podejrzewał.
------------------------
Jakiś czas temu ktoś podnosił, że PiS miał lepszą sytuację niż PO do równoważenia budżetu i cięcia wydatków.
Oto ciekawa wypowiedź Gilowskiej:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,...ad_dziura.html
Najciekawszy fragment:
Cytat:
|
- W latach 2008-09 minister Rostowski otrzymał do budżetu z podatków prawie 74 mld zł więcej, niż ja miałam w 2007 r. W 2008 r. wpływy z VAT, PIT i CIT były nominalnie prawie o 30 mld zł większe niż w 2007 r., a w 2009 r. prawie o 44 mld zł wyższe niż w 2007 r. Wszystkie te pieniądze hojnie wydano i system utracił równowagę - powiedziała w wywiadzie Gilowska.
|
Komentarza chyba nie wymaga.