W tym meczu szwankowalo wszystko. Zgranie, taktyka, obrona, atak, przygotowanie fizyczne i brak wiary w sukces. Tzn wiara wsukces byla do momentu straty pierwszej, potem drugiej bramki, potem trzeciej...
Pozniej mityczne zdolnosci motywatorskie w przerwie meczu podzialaly na pilkarzy mobilizujaco. Raczyli strzelic dwie bramki. Tylko ze gdyby niefrasobliwosc Azerow to bysmy wyjechali z bagazem 8 bramek stamtad.
Kasperczak dokonal jednej dobrej zmiany wstawiajac Pawla Brozka. Ten czlowiek w drugiej polowie zrobil w ataku wiecej niz cala reszta naszych pilkarzy przez wiekszosc meczu.
Taki juz urok Polskiej Pilki. Niestety coz nam pozostalo zrobic... pozostaje nam zrobic kupe. Do modlitwy i sie okopac i biala choragiew wywiesic. Oglosic abdykacje i upadlosc. Nic poza tym...
Wisle to jedyna kobieta w moim zyciu ktora zranila mnie tyle razy a mimo to nadal z nia jestem...
Milosc jest slepa

.