Tak jak MatMario pisze Marszałku, nie ma lepszych leków niż te niejednokrotnie już sprawdzane - procentowe. Tylko musisz znaleźć złoty środek, żebyś mógł wsiąść do samolotu, a żeby straż graniczna Cię nie zawróciła bo w stanie (bardzo) wskazującym teoretycznie chyba latać nie można. Ale jak się na nogach będziesz trzymał i stewardes za tyłki nie będziesz latał to powinno być dobrze.
Przy starcie i lądowaniu szczególnie ta guma może się przydać z uwagi na zmianę wysokości i ciśnień. A jak gumy nie masz to ślinę przełykaj i uszy się zatykać nie będą.
A najważniejsze to nie myśleć, że jest się 10 000 m nad ziemią, w maszynie ważącej kilkaset ton, a pilot pewnie na studiach robił to samo co my wszyscy więc może akurat na wykładzie z lądowania był na kacu.. No właśnie, nie myśl w ten sposób
Bo statystycznie rzecz ujmując, większe jest prawdopodobieństwo że będziesz miał wypadek w drodze na lotnisko niż podczas samego lotu. Weź to za dobrą monetę i jak dojedziesz to pomyśl, że w zasadzie co miało się stać złego to się (nie)stało więc sam lot to już reklamowy pikuś
