|
Azerowie byli przede wszystkim lepsi technicznie. To pierwsza rzecz, jaka mi się rzuciła w oczy.
Druga to taka, że grali bardzo blisko nas, z ogromnym zaangażowaniem, nie było dla nich straconych piłek.
Nasi chodzili po boisku, a największym naszym mankamentem była fatalna gra bez piłki, kompletny brak ruchu z przodu, brak wychodzenia na pozycję, co w efekcie powodowało zwalnianie gry i dużo niecelnych podań.
Dziwi mnie to, bo za "pierwszego" Kasperczaka byłem stałym bywalcem treningów, byłem na zgrupowaniu w Zakopanem i wiem, że Kasperczak na ten element gry zwracał zawsze szczególną uwagę. Wielokrotnie powtarzał, że kiedy nasz zawodnik ma piłkę, natychmiast musi mu się pokazać co najmniej dwóch kolegów. Nie sądzę, żeby i tym razem nie wpajał tego naszym kopaczom.... A to był jak dla mnie ten element, który w pierwszej kolejności przyczynił się do takiego a nie innego obrazu gry.
"Gdy wracam do domu i się zamyśle, myślę o Wiśle..."
K.I.Gałczyński
"I skończył się mecz w Londynie i tak i to jest prawda!!!..."
|