Jagul napisał(a):

|
Brożek od czasu kontuzji z Bełchatowem w 2009 roku, to nie ten sam Brożek. Powrót po kontuzji miał jeszcze udany ale kiedy problemy z kontuzją zaczęły powracać forma uciekła. Tak samo stało się z Boguskim. Od czasu meczu z Legią w tym samym sezonie, to nie ten zawodnik...
|
Boguski to obrazkowy przykład załamania kariery przez kontuzję. Nie wiem, czy gdzieś podczas rehabilitacji, czy leczenia został popełniony błąd, ale Rafał po powrocie na boisko cofnął się w piłkarskim rozwoju o kilka lat. Szybkościowo, czy fizycznie nie odstaje od kolegów i przeciwników, ale stracił czucie piłki i umiejętność znalezienia się w sytuacji na boisku. Kiedyś potrafił wykorzystać sytuację do podania koledze na dogodnej pozycji lub oddania strzału na bramkę. Teraz prawie nic z tego nie zostało. Wystarczy przywołać początek drugiej połowy z meczu z Legią na Ł3 i mecz z Karabachem, gdzie wychodził z kontrą.
O Brożku pisałem, że jeszcze dwa-trzy sezony temu był wyjątkowo aktywny. Brał obrońców na plecy, wracał się po piłkę do środkowej strefy i potrafił uderzyć z dystansu. Dzisiaj bazuje na wpakowaniu futbolówki do pustej bramki, odegraniu zewnętrzną częścią stopy do wychodzącego kolegi i zamiłowaniu do zagrania piętką. Czy to wynika ze znudzenia, czy utraty pewności i umiejętności, czy może zachowawczej gry, by uniknąć kontuzji? Nie wiadomo.
Trenerzy, którzy w trakcie swojej kariery zetknęli się z Pawłem, zgodnie mówią, że to jest ogromny talent. Liczka mówił, że mógłby być lepszy od Barosa, gdyby był lepiej prowadzony w przeszłości, a dokładniej chodziło o przygotowanie taktyczne i szlifowanie techniki. Petrescu pytano o to, kogo z Wisły chciałby mieć w swoich zespołach odpowiadał, że dla niego najlepsi byli Brożkowie, gdyby zmienili mentalność i zaczęli mocniej trenować, by poprawiać swoje umiejętności.
Szkoda tylko, że na problemach Brożka cierpi Wisła. Gdyby w drużynie była odpowiednia dla niego konkurencja - zawodnik, który potrafi wykorzystywać okazje, może podziałałoby to na niego motywująco i wziąłby się za siebie. Oczywistym jest przecież, że Paweł pewny miejsca w jedenastce nie pracuje tak ciężko na treningach i oglądamy degradację jego umiejętności piłkarskich. Dlatego potrzebnych jest co najmniej trzech porządnych napastników. Tak jak w 2002/2003, kiedy był Żurawski, Kuźba, a później po kontuzji wrócił Franek.
Żeby nie było OT, to myślę, że rolą trenera jest rozmowa z Pawłem na temat tego, jak chce rozwijać swoje umiejętności i czy chce wyjechać na Zachód. Jeżeli nie chce wyjeżdżać, to niech da z siebie wszystko dla Wisły. Jeżeli jego ambicją jest wyjazd do lepszego klubu, niech robi wszystko, by tak się stało. Nie ma innych dróg. Zachowanie status quo to problem dla zawodnika, jak i dla Wisły.