Mam nadzieję, że przeciąganie się sprawy z Chevezem nie jest pokłosiem kolejnego genialnego pomysłu naszych sterników pt. "Zawieszamy wszystko do czasu przejścia Azerów". A jak odpadniemy, to rezygnujemy i gramy tym co mamy. Znając pod wieloma względami kretyński sposób myślenia w naszym klubie to dość prawdopodobne. Tak jak byśmy Cheveza nie potrzebowali w lidze i mogli wywalczyć tytuł lub puchary parą "wybitnych inaczej" stoperów Kowalski-Bunoza
Cupiał już wiele raz zachował się jak średniowieczny lekarz-znachor, który po podaniu jakiegoś własnego specyfiku jako cudownego i taniego środka dla chorego i zaniedbanego pacjenta, gdy ów nie zadziałał,wkurza się, unosi emocjami i odstępuje od dalszego leczenia - a niech zdycha, jak nie potrafi na to rzekome cudo zareagować! A jak nie umrze, to za roku w drodze dalszej kuracji przebudowującej organizm upuści się mu trochę krwi i znów poda placebo, po którym ma k....a nie dość, że ozdrowieć w mgnieniu oka, to jeszcze zmienić w Herkulesa, który zmiecie wszystkich konkurentów w wyścigu do europejskiego raju....
Na zachodzie (i nie tylko) mądrzejsi od niego już dawno pokazali, co trzeba robić, by odnieść sukces, a czego robić nie wolno. U nas ciągle robi się to ostatnie, mając naiwną nadzieję, że przyniesie sukces i obraża na świat, gdy po raz kolejny życie weryfikuje, że tak się jednak nie da.