RAF napisał(a):

|
Gdyby Cupial w 1998 w momencie przyjscia postawil na szkolenie to bylibysmy dzis o lata swietlne przed Lechem i Legia... Ja jestem za szkoleniem ale to trwa. Zrozum zeby wychowankowie stanowili o sile druzyny potrzeba przynajmniej 10 lat i to w sytuacji kiedy w danym roczniku bedzie 5,6 utalentowanych pilkarzy. Jezeli obecnie postawimy na szkolenie to pierwsze sukcesy bedziemy mieli w roku 2020. I to pod warunkiem ze zaczniemy od razu... A znalezienie odp. trenerow? Budowa bazy? Rok przynajmniej to wezmie, potem nabor, a potem modlenie sie aby w zaciagu bylo 5,6 utalentowanych pikarzy.
|
Ale jakie szkolenie? Polskie? To bylibyśmy w tym samym miejscu co inni. Nie wystarczy tylko pobudować boisk, szatni i basenów. Tych ludzi jeszcze ktoś musi wyłowić, nauczyć podstaw, ocenić potencjał, nauczyć dryblingu, nauczyć czucia gry, kiedy biegać podczas akcji, kiedy nie. Polscy piłkarze nawet tego nie wiedzą!! Wczoraj jak Ruch wyprowadzał akcję to szlak człowieka trafiał, obrońcy maja piłkę a reszta zawodników w odległości co najmniej 10 metrów aby przypadkiem nie dostali podania. Pomocnik wycofał do stopera i odwraca głowę od akcji, nie patrzy co się dzieje, on już nie ma piłki, wyjebane na wszystko. Austria wyprowadza akcje i 5 zawodników równocześnie robi ruch do podania, 4 będzie dalej pokrytych ale piąty się urwie i piłka do niego.
A najgorsze jest to, że potem człowiek wchodzi do tematu meczowego i czyta pajaca jednego z drugim że austria słaba a ruch w sumie dobrze gra. Bo po jeden. Gdzie Ruch się kopie po czole, gra 'dzidą', strzela bramkę po kiksie obrońców, a sytuacje stwarza z przypadku. Austria gra po ziemi, skrzydłami, zawodnicy się ruszają, grają na jeden kontakt.
I właśnie to jest problem, gro osób w Polsce nie potrafi rozróżnić dobrej gry, zorganizowanej, od typowej rąbanki na aferę. Polskie drużyny strzelają bramkę po błędzie rywala, stałym fragmencie gry bądź dzięki przypadkowi w 90%. Akcje zorganizowane, po wymianie piłki, udanym dryblingu gdzie zawodnik popatrzy komu zagrać, celnie poda, w tym momencie podłączy się trzeci, weźmie za sobą obrońcę, aby czwarty miał miejsce i zdobył gola, to w Polsce białe kruki. Ktoś je widział, w 97 roku ostatnio.
Żeby nie było, nie czepiam się tu Ruchu. Tak grają po prostu Polskie drużyny, toporność techniczna nie pozwala im wychodzić na pozycję, szukać gry, bo jest duże ryzyko że trzeba będzie przyjąć piłkę pod kryciem. A wtedy będzie strata, kontra rywala, i w konsekwencji ławka. Lepiej grać na alibi, ja do Ciebie, Ty teraz szukaj rozwiązania. Nikt w futbolu juniorskim nie rozumie, że aby wychować Robbena czy Ribery'ego trzeba dać im potracić niezliczona ilość piłek za małolata, gdy będą próbować zrobić coś niekonwencjonalnego, gdy uczą się brać odpowiedzialność na siebie, gdy uczą się grać ofensywnie, nawet kosztem wyniku drużyny. W polsce najważniejszy jest wynik, a słyszy się o praktykach w których za drybling juniorzy dostają okrążenie do biegania. I mamy potem Pietie czy Łobo, skrzydłowych bez dryblingu. A jak już ktoś ma tą bożą iskrę do kręcenia jak Małecki, to niestety ktoś zapomniał go nauczyć jak celnie dośrodkować po udanym dryblingu,bądź spokojnie wykończyć akcję.
Wisła kopie się po czole od lat, od lat jest coraz słabsza. Najpierw odszedł Kosowski, potem Uche, Żurawski . . . Zostawali coraz słabsi piłkarze, potem czołowe miejsca w drużynie zajmowali Zieńczuk czy Baszczyński, którzy mieli oczywiste braki techniczne, którzy w poprzedniej drużynie Wisły byli rzemieślnikami a nie gwiazdami, a nagle z braku gwiazd oni nimi zostawali. A gdy rzemieślnicy stają się gwiazdami, to słabi piłkarze stają się rzemieślnikami. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie kto w obecnej Wiśle jest gwiazdą a kto rzemieślnikiem i co to oznacza.
Polityka transferowa Wisły w najbliższych miesiącach powinna polegać na próbie pozbycia się większości graczy "ofensywnych", zrobienia miejsca w składzie i budżecie na sprowadzenie zawodników średniego europejskiego poziomu ogranych w silniejszych ligach i zaawansowanych technicznie. Przy takich jest szansa że wchodzący do składu młodzi Polacy nauczą się chociaż profesjonalnego podejścia do zawodu, bo na technikę pewnie będzie już za późno.