Oni powinni chcieć grać i strzelać nie patrząc na to co powie trener. Bo nie wierzę, po prostu nie wierzę, że na tym etapie rozgrywek trener mówi drużynie która gra u siebie aby grała na remis. Zejdźcie na ziemię. Oni są wypaleni, wypalony jest trzon. Nie ma motywacji poza pieniędzmi i tutaj magicy nie pomogą.
Szukanie kozła ofiarnego w osobie trenera jest błędem i rozwiązaniem na krótką metę. Oczywiście, łatwiej zwolnić trenera niż wymienić połowę zespołu. Ale to jest tak, jak ma się złamaną rękę a w gips wkłada się nogę.