|
Stan polskiej piłki jest jaki jest. Ale taki plus: polskie kluby mają co jakiś czas furę szczęścia. Lech strzelający bramkę Austrii w 121 minucie, czy Wisła z Iraklisem, gol na 1:0 w doliczonym czasie po rykoszecie i awans po bramce w dogrywce. Jeśli szczęście dopisze to może w Azerbejdżanie coś wpadnie, a np. 94 minucie gol na 2:0 i po meczu. Chciałbym. Możemy się łudzić, że będzie fart.
|