Sytuacja jest dramatyczna, jak nigdy przedtem. Wszystkie cztery polskie drużyny czekają na ścięcie.
Ale...
Lech wygrywa 1:0. Awansuje po 17. serii rzutów karnych.
Obrońca Karabachu wbija głową gola samobójczego w 93. minucie. W dogrywce
Wiślacy zdobywają kolejną bramkę i jest po meczu.
Frankowski przypomina sobie krakowskie czasy i wobec jego hat-tricka dwa gole Greków są bezskuteczne.
Tylko na
Ruch Chorzów jakoś nie mam pomysłu
