Ehh, znowu ten sam ból co po pierwszym meczu z Levadią... nie widzę żadnej różnicy między tymi dwoma meczami, bardzo podobny przebieg, tyle że dziś nawet karnego nie potrafiliśmy wykorzystac. Nie chcę zrzucac tutaj winy na Kasperczaka, jednak wydaje mi się że za bardzo zaufał nowym graczom, może trzeba było postawic na sprawdzone warianty. Brak zgrania był widoczny aż nadto, nie było zrozumienia a inna kwestia że nie było widac po 'piłkarzach' odrobiny ambicji... Dziś na tle tej żenady wyróżnił się Małecki, poza dwoma niepewnymi wyjściami dobrze grał Jovanic - jednak trzeba podkreślic że na tle zespołu Wisły nie trzeba było wiele aby się wyróżnic. Cóż, mamy tydzień żeby przede wszystkim się przestawic na walkę, bo teraz nie możemy sobie pozwolic na taką grę w rewanżu. Ja jednak wierzę w sukces bo rywalem jest zespół z Azerbejdżanu, z kim mamy powalczyc o ten awans jak nie z nimi? Więcej ambicji i będzie dobrze
