|
Sparta przez większą część meczu grała straszna pytę. Pyry ich tłamsiły.
Końcówka, kiedy to chłopaki z krainy kwitnącej bulwy opadli z sił, to już coraz groźniejsze akcje Sparty.
Gol taki lekko przypadkowy, ale po nim Prażanie ruszyli do ataku.
Mogli coś strzelić - nie strzelili.
Szkoda. Byliby w lepszej sytuacji.
|