Legia - PSG oglądałem oczywiście całe

I tym razem naprawdę, nie mamy powodu do wstydu, remis po dobrej grze. PSG nie zachwycało, ale w pierwszej połowie (i to mnie chyba najbardziej ucieszyło, poza jednym - to za chwilę

) Legia im na wiele nie pozwalała - co było jakimś kuriozum. Polski zespół z polskiej ekstraklasy który klasowemu przeciwnikowi nie pozwala grać i kontroluje grę w środku? Tego już dawno nie było

Wiadomo, sparing, ale ja nie potrafię się tym nie podniecać

Doszło do tego, że to PSG grało na dzidy w pewnej chwili i popełniało masę błędów. Machnowski świetnie, nowi poza Antolovićem (nie grał) i Mezengą (świetna jedna akcja którą później sam zepsuł bo jest woooooooolny) są naprawdę dużym wzmocnieniem, w szczególności Vrdoljak i Manu - we wszystkich sparingach regularnie najlepsi zawodnicy w naszej druzynie.
W II połowie PSG złapało wiatr w żagle, nasi dostali zadyszki. Manu i Cabral wyglądali, jakby już im się mecz znudził. W końcu cała prawie pomoc zeszła, zszedł Kostia, wszedł Skaba no i 0:2 - wyglądało na powtórkę z Bordeaux. Potem po błędach obrony i ładnej (choć mimo wszystko fartownej) asyście Szałacha główką Żyro bramkę na 1:2. No a potem stało się TO

Wchodzi Chiny i mnie się szczerzy gęba. Wszedł na 10 minut i zdołał w tym czasie:
- strzelić naprawdę ładnego gola, świetny zwód, precyzyjny strzał po ziemi, bomba.
- zmarnować stuprocentową sytuację, bo mu piłka zeszła, mimo że już wychodził sam na sam - strzał gdzieś z 2 metry od bramki.
- absurdalnie strzelić kompletnie znikąd i donikąd, w swoim stylu
Ale widać, że prawdziwym wzmocnieniem Legii w ataku jest zdrowy Chiny, a nie Mezenga.
W każdym razie remis dla nas miły, w końcu to PSG, ale z drugiej strony - Paryżanie jakoś się nie starali.