Ja kibicuje Wiśle i tylko Wiśle, do Lecha czuje antypatię większą niż do Pasów i Legii razem wziętych, chociaż to dziwne, bo przecież to przez Pasy łeb mam tak pokiereszowany, że sie za krótko golić nie mogę, bo blizny widać jakbym z więzienia wyszedł. Tylko co z tego?
Potrafię jednank mimo całej niechęci do Kolejorza przynajmniej na chwilę zostawić niesnaski z naszego podwórka na boku kiedy Lech gra w pucharach. Żeby sobie wyliczyć co się Wiśle bardziej opłaca - czy jak Lech dostanie w dupe, czy jak przejdzie dalej- nie trzeba być orłem i geniuszem, wystarczy na chwile wyzbyć się zapiekłej zawiści i zaściankowośc i oczy się otwierają.
Nie chce mi się nikogo przekonywać i tłumaczyć, bo nerwy bym stracił na walce z wiatrakami. Tak po prostu jest, że część ludzi rozumie, a część nie zrozumie nigdy i prędzej sobie nogę odgryzą, żeby inni nie mieli trochę lepiej.
A argumenty
"Nie będe nigdy im kibicował, bo ONI też nam nie kbicowali i cieszyli się z naszych porażek" są dla mnie durne.
Skoro uważamy się za
lepszych to powinniśmy uznawać
własne standardy, a nie powielać zachowania innych śmieciuchów, bo takimi samymi
śmieciuchami się stajemy.
Po prostu, co wypada wieśniakom, nie wypada dżentelmenom, i jeśli chcę sie za dżentelmena uważać, to nie będę odpowiadał splunięciem na splunięcie.
A kto chce odpowiadać - wolna wola, każdy obiera własną ścieżkę
