matko jedyna , jak dobrze, że już się MŚ skończyła i nasze galaktikos kluby ruszały do boju, a niedługo to i nieporównywalna z niczym Ekstraklasa wystartuje.
Już mi bokiem wychodziło to chwalenie drużyn, gier, sportowej postawy, misji futbolu.
W końcu można z powrotem mówić jednym z głosem ze swoim plemieniem, głośno wyrażać swoje a to sympatię a to niechęć i bezgraniczne uwielbienie dla swoich. Wiem, że to niskie uczucia, ale nic nie poradzę , tak mam.
Pociesza mnie świadomość, że w sumie wszyscy myślą tak samo, może nie jestem lepszy od nich ale na pewno nie gorszy
Chociaż z jednym nie mogę sobie dać rady - no nie potrafię wykrzesać z siebie nienawiści do Jagi, Ruchowi też źle nie życzę. A co dopiero jak (mam nadzieję) Lechia i Śląsk wyżej pójdą.
Czy wystarczy, że źle będę życzył 4-5 zespołom (wiadomo którym

, nie muszę się zmuszać, to siedzi głęboko ) a reszcie pozwolę na trochę radości?
Bo że Wisła ponad wszystko - jest poza dyskusją.