leksus napisał(a):

Chyba pierwszy raz mogę w pełni się podpisać pod postem wolfy'ego. 
Pamiętam, że jeszcze w latach 90, kibicowałem innym klubom w europejskich rozgrywkach - Legii, Widzewowi, ale odkąd pod koniec podstawówki zacząłem regularnie chodzić na Wisłę to się zmieniło. Przez te kilkanaście lat, tydzień w tydzień oczekuję na zwycięstwo Wisełki w lidze, ale również bardzo cieszą mnie wpadki Lecha, Legii, Cracovii itd. - chyba już nie potrafię się przestawić na kibicowanie im w Europie i nawet tego nie chcę. Każda kolejne ich zwycięstwo to zysk dla ich klubu: finansowy, prestiżowy itd. A ja nie życzę im sukcesu.
|
i tu jest pies pogrzebany wg moich wszelkich obserwacji kibicowanie polskim klubom to tylko kibice w kapciach praktykują. a i Mateusz Borek

Nie widzę powodu by zapominać o nielubieniu jakichś tam polskich klubów tylko dlatego, że grają w pucharach
Dla przykładu ostatni popis Amiki oglądałem w tle, i latał mi wynik, jak doszło do karnych to już kibicowąłem Azerom- to narodziło się samoczynnie
