Areo napisał(a):

Paradoks polega na tym, że gdyby nie, do niedawna opluwany przez kibiców Lecha, Kotorowski to dzisiaj mieliby stypę. Przecież jeszcze na wiosnę 2009 r. pyry domagały się posłania Kotora z torbami oskarżając go o sprzedanie meczu z Ruchem (1:1) i wyzywając od bramkarskich patałachów. Teraz pewnie robią mu laskę z wdzięczności. Jaka historia potrafi być przewrotna.
|
Masz jakieś halucynacje, gdzie o tym czytałeś, na onecie?

Sprzedanie meczu Ruchem LOL, większej bzdury dawno nie słyszałem. Kotor jako bramkarz jest słabo oceniany, natomiast jako Lechita jest bardzo szanowany, dla Twej wiadomości.
W sumie minęła doba, mogę coś na spokojnie napisać. Na spokojnie, bo wczoraj i po meczu czułem jedno: wściekłość. Ten mecz był kwintesencją kompetencji pana Zielińskiego, trenera marnego, który przewrotnie przy wielu sprzyjających okolicznościach zdobył MP. To, w jaki bezstyl wpadł Lech pod jego kierunkiem przeraża. Przerażają dzidy grane na napastników, notoryczne zawężanie gry, defensywni pomocnicy dublujący stoperów, zachowawczość i notoryczna gra na 0:0 czy 1:0, zamiast dominowac na boisku gramy licząc na kontry. Wuefista jest zbyt wielkim minimalistą, nie ma mentalności zwycięzcy, żeby o cokolwiek grać w pucharach z druzynami z Europy. Trener jest do natychmiastowej wymiany, a niestety, nawet odpadnięcie Lecha po kompromitacji z Interem do tego by nie doprowadziło. To, co Lech odpierdalał w środę to były szczyty żenady wynikającej z tego, że praktycznie wszystkich ważnych w tym klubie przerosł sukces, przerosła okazja. Mentalnie, nasza liga tkwi w totalnej dupie, bo pod tym względem to nawet jakieś Azery juz nas przewyższają.