Mam nadzieję, że teraz skończy się propaganda o Lechu ratującym honor polskich drużyn w pucharach. Drużyna, która przeżywa taką katorgę z Azerami nie ma żadnego moralnego prawa do wypominania nam Levadii.
Paradoks polega na tym, że gdyby nie, do niedawna opluwany przez kibiców Lecha, Kotorowski to dzisiaj mieliby stypę. Przecież jeszcze na wiosnę 2009 r. pyry domagały się posłania Kotora z torbami oskarżając go o sprzedanie meczu z Ruchem (1:1) i wyzywając od bramkarskich patałachów. Teraz pewnie robią mu laskę z wdzięczności. Jaka historia potrafi być przewrotna.
