|
Ja tam jeżdżę na biletach, dla świętego spokoju. Zdarza się sporadycznie, że wsiadam na jeden przystanek albo dwa ale nie ukrywam, że spinę mam wtedy nieziemską, bo raz, że wstyd, a dwa, że może trzepnąć po kieszeni bardziej niż 1,25 zł. Kolejna kwestia to zachowanie kanarów - jest ono różnorakie. Niekiedy są spoko, a niekiedy od razu strzępią ryja o byle gówno - nie mówię tu o mnie, ale o np. przywaleniu się do kolesia który miał bilet, a zamiast legitymacji pokazał indeks.
Owszem, nie przepadam za tymi ludźmi, ale i tak wolę ich od komorników, straży miejskiej czy firm windykacyjnych.
|