dostuffca napisał(a):

|
Ale spokojnie, mamy na co zrzucić - w listopadzie nie mogli prowadzić prac, bo obawiali się, że przyjdzie zima. W grudniu zima przyszła i trzymała, że ho ho. Potem mieliśmy chwilę normalności, ale dzięki bogu Wisła nie miała prezesa, więc to jej wina. Potem wiosna była jaka była i skończyła się powodzią. Powódź płynnie przeszła w suszę, a przy takiej pogodzie też się nie da robić wykończeniówki. Za chwilę przyjdzie jesień, jesień to zło wcielone, a potem zacznie się od nowa.
|
pominąłeś jeszcze kwietniową żałobę narodową...