pzkwr napisał(a):

|
Weźcie mnie uszczypnijcie, bo chyba śnię. Przychodzi do nas 5 dość ciekawych zawodników, a płacz jakbysmy spadli z ligi. Widzieliście ich choćby na treningu?! Nie umiecie już nic innego pisać po kilku latach posuchy transferowej? Ostatnie tak duże zakupy były chyba za w 2004, gdy przed LM przyszli Majdan, Kłos i paru innych. Czytać się nie da tego pierdzielenia. Poczekaj jeden z drugim na chociaż dwa występy i wtedy się produkuj.
|
Bo niektórym zawsze jest źle. Gdy Wisła pozbyła się Marcelo i Głowy zaczęli snuć wizje, że skończymy w środku tabeli. Gdy sprowadzamy kilku obiecujących piłkarzy w jednym okienku to zaczyna się pieprzenie, że na pewno zawiodą i przypominanie jacy to genialni gracze przeszli nam koło nosa. Oczywiście nie przeszkadza im to, że nic nie wiedzą o tym jak wyglądały negocjacje i jakie były oczekiwania choćby takiego Milinkowica. Przecież z góry wiedzą, że to Wisła musiała coś zawalić.
Głównym problemem polityki transferowej Wisły w ostatnich latach było przepłacanie za piłkarzy średnio przydatnych dla zespołu (Jirsak, Kirm, Łobo). Gdyby te pieniądze lepiej wydać to może mielibyśmy już LM w Krakowie. Nie dziwię się więc, że Basałaj dał sobie spokój z takim Milinkowicem jeśli miał zbyt duże oczekiwania finansowe na nasze możliwości bo wcale perspektyw nie ma lepszych od wspomnianego Kirma. Ci, którzy mówią, że trzeba było ryzykować polecam, żeby zaczęli własne pieniądze wykładać na transfery to może docenią ich wartość.
Markus napisał(a):

Wysokie prawdopodobieństwo udanego transferu daje gwarancję, że ogromna większość z nich się sprawdzi, a nie okaże stratą czasu i pieniędzy. To fundament zdrowej polityki kadrowej w każdym profesjonalnym klubie świata.
Nie. Przykładów jest więcej niż Marcelo - także Stilić, Rengifo, nawet Uche, którego wystarczyło tylko odbudować. Oczywiście bez scoutingu jest to znacznie trudniejsze, rzadsze i bardziej kosztowne.
|
Uche według ciebie był gwarancją udanego transferu gdy przychodził do Wisły z rezerw Espanyolu? Uche kopał się po czole w pierwszych meczach Wisły bardziej niż Łobo i Małecki w obecnej formie. Smuda uznał, że nic z niego nie będzie i gdyby nie zmiana trenera to może chłopak pakowałby manatki już po kilku miesiącach gry w naszym klubie. Dopiero Kasperczak zrobił z niego zawodnika z prawdziwego zdarzenia i to dość niespodziewanie.
To samo z Rengifo, który w słabej lidze peruwiańskiej przez 5 lat strzelił 59 goli. Ściągnięcie takiego piłkarza z egzotycznej, słabej ligi to nie jest żadna gwarancja dobrego transferu.
Gdy jakiś piłkarz osiągnął już sukces sportowy to nie sztuką jest się mądrzyć jak to niby od zawsze "dawał gwarancję dobrego transferu". Problem w tym, że tu trzeba z góry ocenić, czy mający problemy z aklimatyzacją piłkarz sprowadzony z III ligi hiszpańskiej będzie kiedyś graczem europejskiego formatu, a to już nie jest takie proste jak mędrkowanie wiele lat po fakcie.
Dlatego zamiast się wymądrzać i pluć na wszystko co robi klub zrób coś konstruktywnego i podaj mi nazwiska aktualnych piłkarzy z III ligi hiszpańskiej, którzy są gwarancją udanego transferu. Zobaczymy czy za parę lat zrobią karierę porównywalną do Uche.
