Markus napisał(a):

|
Nie. Przykładów jest więcej niż Marcelo - także Stilić, Rengifo, nawet Uche, którego wystarczyło tylko odbudować. Oczywiście bez scoutingu jest to znacznie trudniejsze, rzadsze i bardziej kosztowne.
|
Podoba mi się Twoje podejście, szczególnie że jak wyżej wymienieni zawodnicy przychodzili do Wisły to w żadnym razie nie nikt nie liczył, że będą gwiazdami...no ale Ty jednak masz instynkt i mimo wszystko o tym wiedziałeś. Pomijam fakt, że Marcelo według not był najsłabszym obrońcą ligi brazylijskiej ale Ty i tak wiedziałeś swoje...czyli wychodzi na to, ze wystarczy zakontraktować najsłabszego obrońce I ligi brazylijskiej i mamy gwiazdę...Brawo...

Ciekaw jestem czy jak, dajmy na to Bunoza za rok-dwa odejdzie za 2-3mlnE to też powiesz, że wiedziałeś o jego wielkich umiejętnościach...
Pewnie, że potrzebny jest scouting ale do dobrze działającego scoutingu potrzeba stabilizacji w strukturach klubu, której do tej pory nie było, a jak widać w chwili obecnej wszystko idzie ku lepszemu i główne stanowiska w klubie zaczynają być obsadzane przez ludzi, którzy chcą poprawić funkcjonowanie klubu, w tym tego upragnionego scoutingu...ale do wszystkiego potrzebny jest czas.
Krissu napisał(a):

Gdyby był podstawowym napastnikiem w tym wieku to możesz mieć pewność, że poszedłby do Porto, Lyonu bądź średniaków ligi włoskiej lub hiszpańskiej, a gdyby do tego strzelał multum bramek to Real, Barca i kilku innych potentatów byłoby nim zainteresowanych.
Ludzie dajcie sobie na luz i zrozumcie, że Wisła nie jest marzeniem żadnego grajka z poza polski(a i u tych jest z tym coraz gorzej vide Sobiech, Lewandowski itd.). Więc jeżeli ktoś do nas przechodzi to albo jest na lepsze kluby za słaby albo mamy fart i trafiamy na zawodnika, którego nie odkrył nikt prócz nas...ba nawet on sam nie wiedział co potrafi(Milinkovic najwidoczniej wie i wie również, że stać go na lepszy klub i lepszy kontrakt).
Pozdrawiam