anthony09 napisał(a):

7. Jakie kary finansowe zapłaci wykonawca w związku z opóźnieniem oddania trybuny wschodniej o około 8 miesięcy względem terminu zapisanego w umowie (grudzień 2010)? Opóźnienie z winy projektanta wynosiło około jednego do dwóch miesięcy, jednak wykonawca, prowadząc bardzo wolno prace wykończeniowe, dorzucił do tego około 6 miesięcy. Kary za takie opóźnienie spokojnie pokryłyby koszt brakujących elementów, jak telebimy, kioski gastronomiczne czy budowę zbiornika retencyjnego.[/SIZE]
[/COLOR][/SIZE]Żadnej kasy miasto klubowi nie odda, bo i tak robi dla klubu profesjonalny stadion klasy "Elite", cóż może rozpieszczeni zostali ostatnio kibice przez stadniony budowane na Euro i chcą mieć wszystko idealnie ale niestety nie wszędzie się da ... bo odnośnie telebimu to nie da się go położyć gdzie indziej na tym stadionie i wiele innych spraw tego typu podobnych .
Pytanie jest po prostu głupie, bo jest wiadomą, że stadion jest Miejski budowany za Miejską kasę i niekoniecznie dla Wisły, w każdym razie może wejść jeden potężny miliarder i kupi jakiś klubik w Krakowie i będzie chciał grać na R22 i Miasto może mu dać nawet operatora... a Wisła może co najwyżej powąchać.
Jestem realistą i niestety błędy są także po stronie zarządu Wisły, nie ma podpisanego operatora, nie ma decyzji.
Według mnie Wisła powinna podpisać tą umowę już wcześniej i mieć decydujący wpływ na tą budowę a nie P. Niedziałkowska, bo ten stadion jest nie dla niej i tyle. Wisła ma operatora i decyduję, że tutaj jest asfalt, a tu płyta jeżeli oczywiście jest to bez względu na koszty stadionowe.
Zobaczymy co będzie do tego 21 lipca i co z tą trawą, bo jest po prostu fatalna jak się patrzy z kamerki.
Budujemy stadion na za pięć dwunasta i tyle ... wszystko teraz jest na gorąco, coraz większe napięcie, bo tutaj trawa niedobrze położona, bo elewacja zbyt brzydka itp.
|
Szanowny Panie: to nie chodzi o kasę dla klubu, tylko o pieniądze na linii inwestor (misto - czyli moje i twoje pieniądze które co roku Ci skubią i jak się tutaj okazuje marnotrawią) a wykonawca. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w branży nazwijmy to prywatnej jeżeli w mojej firmie ktoś nie wywiązuje się z terminów to są przewidziane kary umowne i płacimy jeżeli nie było trzęsienia ziemi, opadów gradu wielkości jabulani czy czegoś podobnego. W tym przypadku wygląda natomiast na tg że ktoś dorwał (wykonawca) pięknego inwestora który widać że zapłaci jak tylko wykonawca będzie chciał - do tego dochodzą opóźnienia, zmiany w projekcie, pójście na łątwiejsze (tańsze) rozwiązania bo nie ma żadnej osoby która jest za to odpowiedzialna i zostałaby pociągnięta do konsekwencji ze strony inwestora . Po prostu owinięcie wokół palca, terminy mają w dupie a kasa nadal leci a do tego wszystkiego nie przejmują się jeszcze żadnymi karami finansowymi których może się okazać że w umowie nie ma albo się jak to starym zwyczajem dogadają.
Miasto jest w tym wypadku piękną przepraszam za porównanie "krową dojną" - tylko pozazdrościć takiego inwestora wykonawcy (szkoda tylko że to nasze pieniądze są "wyprowadzane").