tormenthor napisał(a):

|
Nigdy w życiu nie widziałem gorzej grającego piłkarza w koszulce Wisły aniżeli Małecki we wczorajszym pojedynku. Łobo w najgorszej formie byłby i tak o klasę lepszy od PM.
|
Chyba zbyt emocjonalnie podchodzisz do tych spraw. Owszem, Patryk nie grał wczoraj meczu swojego życia, ale nikt inny też takiego nie grał. Wiślacy ruszali się jak muchy w smole. Czy było to spowodowane podróżą na Litwę, upałem, etapem przedsezonowego przygotowania fizycznego - tego nie wiem.
Wracając do sprawy Patryka - bo nie zabrałem w niej głosu zawczasu - to nigdy nie był wirtuoz. Obiecujący i zadziorny, ale na ligę polską.
Nigdy nie byłem zwolennikiem jego gry w reprezentacji, bo uważam, że jest na nią zwyczajnie za słaby, a u Skorży zaczął grać z konieczności. Strzelił w lidze kilka bramek, zagrał parę asyst - super, tego od niego wymagamy, niech to robi dalej, w zblazowanej Wiśle strasznie potrzeba chłopaka, który wrzuci wyższy bieg, gdy nie idzie z Odrą, czy Polonią - ale niczego wielkiego bym się nie spodziewał.
Jeśli uda się tą jego zadziorność zamienić w sportową złość - super. Jeśli nadal będą z nim problemy, trzeba będzie się rozejrzeć za jego następcą. Niestety, obawiam się, że po odejściu Baszczyńskiego i Głowackiego, po powrocie Żurawskiego, współczynnik zblazowania w wyjściowej jedenastce znów niebezpiecznie podskoczył.