wolfy napisał(a):

|
EDIT:A tak na marginesie radzę Ci się zastanowić, dlaczego wielkie firmy wydają setki milionów dolarów tylko po to, żeby ich marka (brand) budziła pozytywne skojarzenia. Dlaczego Real Madryt kupuje gwiazdy i dlaczego kupuje je tak drogo
|
kupuje bo go stać i wie że dzięki nim prawdopodobnie podniesie swój poziom sportowy, a nawet jeśli nie, to na pewno zarobi na koszulkach i gadżetach związanych z tym zawodnikiem. Przecież nieprzypadkowo są wybierani gracze najbardziej medialni, bo oni zagwarantują największe wpływy. To nic tylko biznes. To że ich kupuje nie ma nic wspólnego z dbaniem o markę, tylko o portfel.
A pozytywne skojarzenia marki są ważne ale dla firm np. oskarżanych o wykorzystywanie nieletnich pracowników, testy na zwierzętach czy niszczenie środowiska. One wydaja ciężkie pieniądze aby konsument nie kojarzył ich z negatywnymi działaniami. Bo klient ma wtedy wybór i kupi rzecz wyprodukowana przez inna markę(brand). Kibicowanie opiera się na zupełnie innych emocjach, tutaj nie można zmienić "obiektu westchnień" ot tak. Osoba uważająca się za kibica Wisły pod wpływem informacji medialnych wyrabia sobie swoje zdanie na temat podniesionej kwestii, natomiast nie zmieni to tego że dalej jest kibicem Wisły.
Porównanie Wisły do Realu jest więc zupełnie nietrafione, bo oni wiedzą że na gwieździe zarobią wielkie pieniądze, gdyby sprowadzili zawodnika o takich samych umiejętnościach piłkarskich ale mniej medialnego, wpływy byłyby niższe. Nie ta skala klubów do porównania.
Próba porównania mechanizmów rządzących marketingiem w normalnym przedsiębiorstwie handlowo-usługowym do klubu piłkarskiego też niezbyt udana, bo klub piłkarski a zarządzanie firmą to zupełnie rożne rzeczy. Nie ma tak bezpośredniego przełożenia reklamy ma wyniki sprzedażowe, bo wybór klubu wiąże się z decyzją na lata, a wybór serka to decyzja jednego śniadania. Wisła od lat jest prowadzona w sposób skandaliczny, a mimo to kibiców nie traci, ba, zaryzykowałbym tezę że nawet ich przybywa. Zgodnie z twoją tezą, powinno być na odwrót.
wolfy napisał(a):

|
Twoja teoria jest całkowicie błędna
|
całkowicie błędne byłoby twierdzenie że linie równoległe mają jakiś punkt styczny. Nie wygłaszaj tak jednoznacznych kwestii, bo nie jesteśmy w stanie sprawdzić empirycznie kto ma racje, ja czy ty. Ale tylko ty uzurpujesz sobie prawo do racji, do jedynej drogi. Wszyscy inni są w błędzie, ja Wolfy się nie mylę. Mój post od którego zaczęła się nasza dyskusja miał na celu pokazanie Ci, że można inaczej interpretować pewne sprawy. Nie twierdziłem że mam rację, pokazany przeze mnie mechanizm ma prawo się zdarzyć w przypadku pewnych osób, lansowany przez Ciebie w przypadku innych. Nie ma jednego wzoru na zachowanie kibica, każdy z nas jest jednostka indywidualną i nie jesteś w stanie przewidzieć reakcji osobnej jednostki na pewne wydarzenia. Niestety.
Fajnie że masz swoje zdanie, broń go jak możesz, ale nie zachowuj się jak talib - tylko ja mam rację. A jak ktoś mówi inaczej, to mój wróg i trzeba go nawrócić albo zdyskredytować
wolfy napisał(a):

|
- strategia "nieważne, co, ważne że piszą" sprawdza się tylko w przypadku podrzędnych gwiazdek show biznesu. Nawet jeżeli marketing ma szokować, żeby wzbudzić uwagę odbiorcy, to na pewno nie słabą jakością reklamowanego produktu
|
Ale jaki marketing? Czy ja twierdzę że afera Mały-Kasperczak była elementem marketingu klubu? Skądże. Ja tylko zaryzykowałem tezę, że:
Jeśli
1. skoro ktoś wybrał kiedyś klub Wisła Kraków jako swój,
2. a jako że zmiana klubu któremu się kibicuje, jak wyjaśniłem wcześniej, nie jest podejmowana pod wpływem chwili czy reklamy
3. i ta osoba o której mówimy, chodziła na mecze okazjonalnie bądź dawno temu
to
4. Dzięki temu że obierze swoje zdanie na temat sprawy małeckiego, zaangażuje się emocjonalnie po którejś ze stron, pod wpływem dyskusji z innymi kibicami spotykanymi w szkole czy pracy, odnowi niejako swoje zainteresowanie Wisłą, i, kto wie, może wróci na stadion.
Ale to oczywiście teza całkowicie błędna, bo nie ma prawa się zawiązać taki element przyczynowo-skutkowy. Bo Wolfy ma wzór na zachowanie każdego kibica, tylko jego tezy są słuszne. Bo My, kibice Wisły Kraków, jesteśmy wszyscy jednakowi. Jesteśmy Borg. You will be assimilated. Resistance is futile.
Wybacz że się z Tobą nie zgadzam, ale nie ma jednoznacznego przepisu na żadne zachowanie ludzkie, nieomylne są tylko wzory matematyczne. Co więcej, nie twierdzę że takie konflikty na dłuższą metę sprzyjają frekwencji, oczywiście że nie. Natomiast nie jesteśmy w stanie przewidzieć pewnych zjawisk socjologicznych, czasami pewne zdarzenia wywołują zupełnie niespodziewane reperkusje w społeczeństwie.