|
Beznadziejny poziom gry Wisły. Z taką grą przejdziemy tych litwinów, ale w 3 rundzie dostaniemy solidne lanie, a jak jakimś cudem awansujemy do 4 rundy, to przegramy 0-10 z zespołem klasy Sparty Praga, FC Zurich czy Austrii Wiedeń. Z taką grą możemy zapomnieć nie tylko o mistrzostwie w 2011 roku, ale nawet o miejscu dającym start w pucharach.
Nie ukrywam, że ten mecz z naszej strony powinien wyglądać jak wygrana 10-0 reprezentacji z San Marino. Spodziewałem się, że po ubiegłorocznej wpadce z Leviadią przycisną od pierwszej minuty, będą gryźć trawę i zamkną rywala w polu karnym, tak jak zamknęliśmy Lazio w Krakowie przez pierwsze 15 minut. Spodziewałem się, że do przerwy będzie co najmniej 4-0 dla Wisły.
A zamiast porywającej ofensywnej gry była gra na stojąco, co chwile wycofywanie piłek do obrony i 20 podań pomiędzy Cleberem i spółką. Zero ciągu na bramkę. Dramat.
Najbardziej w tym meczu denerwował mnie Małecki (który zepsuł chyba wszystko co mógł), Sobolewski (za wycofywanie piłek do obrony i pokazywanie innym którzy byli akurat przy piłce żeby cofali do obrony) oraz Cikos, który poza wielką ambicją pokazał jak bardzo słabym jest piłkarzem.
|