wolfy napisał(a):

|
Vittoria Guimaraes to też nie był sukces. Odpadliśmy z ostatnią drużyną ligi Portugalskiej (która ostatecznie spadła z ligi). To, że liga niby bardziej renomowana nie powinno zaciemniać obrazu.
|
Tu akurat byliśmy po meczu z PAO, nastroje pewnie mało bojowe były. Nic dziwnego jeśli przez chwilę jest się w raju a potem spada się do ... pucharu UEFA. Tak czy inaczej z tego co pamiętam - za wiele nie mogliśmy przeciwstawić Portugalczykom i robili z nami co chcieli. Sukces to żaden, ale i klęska też nie. Żadna z nas potęga, żeby uważać takie drużyny jak Vittoria za ogórki, które obowiązkowo trzeba pyknąć...
wolfy napisał(a):

|
Kompromitacją było właśnie to, że w ogóle do karnych doszło.
|
Oczywiście możesz tak to rozpatrywać. Chwały nam to z pewnością nie przyniosło, bo mieliśmy Norwegów na widelcu i byliśmy zdecydowanie lepsi. Ale ja wciąż uważam, że kompromitacja to zbyt duże słowo w tym przypadku. Czasami takie mecze się zdarzają i trzeba się z tym pogodzić. W lidze też mieliśmy kilka podobnych spotkań - ot choćb y nawet ostatnio 0-0 z GKS Bełchatów na wyjeździe - tylko że pucharowe wpadki pamięta się długo a o takim ligowym niefarcie szybko się zapomina.
pozdrawiam