Areo napisał(a):

|
Moim zdaniem, problem z polską piłką polega na słabym zarządzaniu bo zamiast na pseudo-gwiazdki kasa powinna iść na bazę treningową, skauting i szkolenie młodzieży. Jestem optymistą bo prędzej czy później modernizacja infrastruktury i wzrost budżetów po Euro 2012 przełoży się też na poprawę tych zaniedbań. Wtedy popularnością piłki w Polsce i przewagą demograficzną zdystansujemy mniejszych średniaków. Obstawiam, że w ciągu 4-5 lat powinniśmy wejść do pierwszej 20-tki, a w ciągu dekady walczyć o miejsce w okolicach pierwszej piętnastki. Skoro Bułgaria już teraz puka do czołowej piętnastki Europy to dlaczego Polska za jakiś czas ma tego samego nie osiągnąć?
|
Otóż to. Mnie bardzo cieszy fakt, że Sobiech z Sadlokiem do Wisły czy Lecha nie trafili, jak i również trudność w pozyskiwaniu solidnych zawodników z zagranicy, bo daje to jednak do myślenia szefom, czy aby na pewno marginalizowanie szkolenia we własnych klubach nie jest dużym błędem. Prawda jest taka, że dobre szkolenie to taka świetna obligacja na przyszłość - owszem, trwa to dosyć długo, ale wychowuje się piłkarza za grosze i sprzedaje za miliony. Polaka łatwiej też w naszym kraju medialnie wypromować, coś na wzór Lewego, a to też niezbędny czynnik do podbijania wartości rynkowej zawodnika.
I takie kluby jak Wisła, Legia czy Lech myśle, że powoli zdają sobie sprawę, że kończą się czasy skupowania za grosze bardzo utalentowanych młodzianów, wyróżniających się w słabszych klubach ekstraklasowych, jak widać nawet ze słabiutkiego Piasta Gliwice można trafić do czołowej drużyny Serie A poprzedniego sezonu, arugment o lepszej promocji w klubie czołówki bardzo powoli, ale mija. Powoli też władze zaczynają rozumieć, że trzeba się wziąć za wychowywanie własnych chłopaków, pozyskiwać największe talenty już w wieku 16, 17-stu lat, szlifować je na własnym podwórku, ewentualnie wypożyczać do słabszych klubów, ogrywać, w ten sposób przygotowywać ich na powrót do klubu z większym bagażem doświadczenia. Dokładnie tak robią Serbowie, tak robią Chorwaci i zarabiają na tym krocie. I aktualnie te kraje
w pewnej mierze jadą na opinii, na wykreowanym wizerunku kuźni talentów, podobny przypadek na naszym podwórku mamy też np. w Legii z Dowhaniem.
Nasza potencjalna przewaga nad Serbami czy Chorwatami jest taka, że nasza liga z czasem będzie coraz bardziej konkurencyjna, coraz bardziej wyrównana, zdecydowanie lepiej opakowana (stadiony, poziom transmisji, medialność...), coraz więcej u nas będzie kasy i tak jako kraj blisko 40-sto milionowy mamy potencjał ku temu żeby łączyć sposób chorwacko-serbski produkcji piłkarzy... -
bo jestem pewien że prędzej czy później wiele klubów pojmie ogromne możliwośći biznesowe takiego podejścia, tak jak ma się to teraz np. ze stadionami, kluby w tym momencie pojmują, że stadion daje nieporówywalnie większe możliwości zarobku - ...łączyć produkcję ze...skupowaniem za nie tak wielkie kwoty zawodników wychowanych również na Bałkanach, ale nie tylko stamtąd - jest też przecież Ameryka Południowa, jest Afryka - ...i poprzez szlif u siebie tych zagranicznych gwiazdek, możliwa będzie sprzedarz z niezłym zyskiem, na pewno jako liga zdecydowanie lepsza finansowo będzie ku temu okazja, bo będziemy (i właściwie już w tej chwili jesteśmy) interesującą propozycją dla zawodników, którzy mają spory potencjał, wyrobioną markę na swoim podwórku, ale skok np. do Bundesligi byłby aktualnie dla nich zbyt duży. Brzmi pięknie, moim zdaniem też jest to bardzo realna droga rozwoju, na pewno wpłynęłoby to na miejsce naszej ligi w Europie, sęk w tym, że póki co są tylko moje przypuszczenia, widzę zalążek takiego podejścia, ale do realizacji tej wizji jest jeszcze daleka droga.
I jeszcze jedno - mamy jako naród jedną cechę, na której można budować finansowo-medialną siłę ligi - mamy straszną chłonność sukcesu, szczególnie w sporcie. Siatkówka czy piłka ręczna były u nas 10 lat temu sportami totalnie niszowymi, a sukces (szczególnie w pierwszym przypadku) pozwolił wykreować modę na ten sport i hale nawet w lidze są regularnie zapełniane. Tym bardziej, że piłka jest u nas uwielbiana, tyle że wielu ludzi i słaba medialność (wizja chuligaństwa na stadionach) i przeciętny poziom sportowy odstrasza olbrzymią grupę ludzi od odwiedzania stadionów. Przy realizacji tego, co napisałem powyżej, widzę osobiście szansę, żeby nawet duże obiekty w Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu mogą się w większości regularnie zapełniać. Ale do tego potrzebujemy również sukcesu E2012, tego żeby ten turniej zbudował modę na piłkę, żeby zrobić z tego wydarzenie historyczne całego narodu, wykorzystać do tego siłę mediów, zrobić po prostu szał na piłkę, pokazać nasz futbol jako konkurencyjny dla reszty Europy (chyba najcięższy czynnik do zrealizowania), zbudować jeszcze większą dumę narodową dla tego sportu. Jest to możliwe, a czy wykorzystamy tą szansę - zobaczymy za dwa, trzy lata.