witeq napisał(a):

.
Oczywiście jestem daleki od stwierdzenia że konflikty w drużynie podnoszą frekwencję, i nie musisz z tego drwić, bo doskonale zdaję sobie sprawę że to karkołomna teza. Uważam natomiast, że im więcej osób będzie emocjonalnie zaangażowanych w Wisłę, tym lepiej dla frekwencji. Nie ważne po której stronie barykady się stoi, byleby się szanować nawzajem.
|
Rozwijając Twój tok rozumowania - obecna polityka transferowa to świetny sposób na zapełnienie stadionu. Co by nie pisać - budzi emocje
EDIT:
A tak na marginesie radzę Ci się zastanowić, dlaczego wielkie firmy wydają setki milionów dolarów tylko po to, żeby ich marka (brand) budziła pozytywne skojarzenia. Dlaczego Real Madryt kupuje gwiazdy i dlaczego kupuje je tak drogo.
Twoja teoria jest całkowicie błędna - strategia "nieważne, co, ważne że piszą" sprawdza się tylko w przypadku podrzędnych gwiazdek show biznesu. Nawet jeżeli marketing ma szokować, żeby wzbudzić uwagę odbiorcy, to na pewno nie słabą jakością reklamowanego produktu.
jerry.iii.lewis - znów nie napisałeś niczego sensownego, więc chyba nie ma sensu tego ciągnąć. Jeżeli dla Ciebie osoby wychowywane w niepełnych rodzinach mają z automatu problemy emocjonalne...
Nienawidzę głupoty i generalizacji, dlatego kontynuowanie tej dyskusji to byłby z mojej strony czysty masochizm.
Jedna tylko uwaga - mojego ojca (i w ogóle - rodziny) w to nie mieszaj. Są pewne granice nadinterpretacji prostactwa.
Zabawne, ale post wyżej insynuujesz, że wychowałem się bez ojca i mam z tego względu problemy emocjonalne

Drugiego tak toksycznego typa jak Ty to chyba na tym forum nie ma...