Panowie, trochę obiektywizmu.
- Środek lipca, to ligi 20 dni (więc to taki "późniejszy środek" cyklu przygotowań

)
- stosunkowo wymagający rywal (jak na ten etap - na pewnoe nie ogórek pokroju Szawle)
- mecz wyjazdowy, po wielogodzinnej podróży, zmianie strefy klimatycznej/czasowej
I mimo to cenne zwycięstwo, praktycznie przyklepujące awans do kolejnej rundy!
Ale tu widzę, że niektórym mało. A bo gol to takie tylko dołożenie stopy (zniszczyłeś mnie gościu...), a to znowu Wichniarek żuje gumę, a to znowu żal, bo tylko 1:0 podczas gdy Austriacy/Chorwaci wygrali po 4-5 - 0 (rozkmina Witka z tematu rankingowego, kij, ze już na rywali nie popatrzył i to gdzie grają...).
No ręce opadają. Zamiast się tak durnie napinać módlcie się by się nam udało co ugrać na Litwie, bo przypominam, że jeszcze kilka dni temu klepnęli nas niemieccy trzecioligowcy oraz że obronę Wisły tworza spadkowicz i gość w wieku przedemerytalnym.
Ja rozumiem, że liga jest słaba i dla nas już nie ma ogórków. Ale to własnie z tego powodu tym bardziej docenić nalezy wygraną na terenie mistrza Azerbejdżanu na tym etapie sezonu. Nikt nie każe im kibicować, ale zachowajmy obiektywizm.