Wyświetl pojedynczy post
damians
Member
 
Od: 05.2010
Skąd: Stoki

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1461
Stary 09.07.2010, 09:44
SKWK napisał(a):
H96 - Wisła 4-2 I co dalej?

Data: 09-07-2010 10:14 Autor: (MARCIN)

Marzeniem każdego fana BG jest to, by Wisła zaczęła być wreszcie klubem w pełni profesjonalnym.





Na profesjonalizm składa się wiele czynników. Jednym z nich jest stuprocentowe zaangażowanie drużyny w mecze bez względu na to, czy toczą się one o stawkę, czy też są zwykłymi grami towarzyskimi.

W ostatnim sprawdzianie przed startem w kolejnych rozgrywkach europejskich nasza drużyna zmierzyła się z 15 ekipą Bundesligi, w dodatku skompletowaną w czwartkowy wieczór głównie z graczy drugoplanowych, bo prócz bramkarza Fromlowitza z tzw. kręgosłupa drużyny niemieckiej nie zagrał nikt.

To, że Wisła w sparingu przegrała, to jeszcze pół biedy. Gorzej, że w pierwszej odsłonie zagrała bardzo słabo. Trudno spodziewać się, że źle wróży to przed potyczką z litewskimi amatorami, nienajlepiej jednak z całą pewnością przed starciem z bardziej klasową ekipą.

Wypadałoby by wreszcie, by Henryk Kasperczak wyeliminował z poczynań 12 krotnych mistrzów Polski grę w kratkę i chwiejność formy. Ktoś może powiedzieć, że przed startem do kolejnych rozgrywek ma nowy blok defensywny, czyli formację, która musi dobrze się zgrać. Ok. Problem polega jednak w tym, że ma nową obronę, bo na to się zgodził lub świadomie to zaakceptował. Znając jego przyjacielskie relacje z odpowiedzialnym za transfery Zdzisławem Kapką oraz to, że od zawsze tworzyli oni przy R22 niemal braterski tandem mozna śmiało wnioskować, że Kasperczak w doborze nowych graczy mocno maczał palce. Niesprawiedliwością byłoby oceniać nowoprzybyłych po jednym meczu sparingowym, ale na tą chwilę wyniki osiągane przez jego podopiecznych sugerują, że "Henry" nadal się myli.

Myli się tak jak pomylił się prowadząc Wisłą do przegranej we wczesnej fazie PP. Myli się, tak jak pomylił się wybierając tchórzowski wariant i grę na remis u siebie z Lechem. Myli się, tak jak pomylił się nie dokonując trzeciej zmiany w meczu derbowym przez co Cracovia zabrała nam kolejny tytuł mistrzowski. To bowiem on a nie Jop jest winowajcą utraty gola w 90 min, bo należało Pasy ową zmianą z rytmu gry po prostu wybić.

Co najgorsze Kasperczak myli się w tym, co dla kibica na pierwszy rzut oka niedostrzegalne. Myli się w tworzeniu właściwych relacji z zawodnikami. Niewielu bowiem z nas wie, że przeciwko Cracovii w miejsce Alvareza miał grać Burliga, ale ... nie zagrał, bo podobno nie pojawił się on na 3 ostatnich treningach przed tym meczem. Pytanie? Jeśli to prawda, to w jaki sposób dopiero raczkujący w dorosłej i zawodowej piłce piłkarz wchodzi tak doświadczonemu trenerowi na głowę. Jak to jest możliwe, że w ekipie Kasperczaka mają miejsce tak szczeniackie zachowania od strony PR-owskiej jedynie kalające naszą 104 letnią tradycję.

Tak samo nie miał prawa Kasperczak dopuścić do złych relacji z Patrykiem Małeckim, który nie ma łatwego charakteru ale ma za to serce do gry, waleczność i fajne jak na polskie warunki umiejętności piłkarskie. Jeszcze rok czy dwa lata temu Małecki rozwijał się przy R22, że aż miło było patrzeć, teraz ma dość (chwilowo bądź nie) współpracy z Kasperczakiem, który wobec wielkich ambicji sportowych "Małego" jest niesprawiedliwy w ocenie.

Kasperczak nie ma prawa "kończyć" piłkarza, który był jednym z naszych najlepszych graczy w poprzednich sezonach. Nie ma prawa zatrzymywać rozwoju piłkarza, z którego Wisła może mieć pożytek nie tylko na boisku, ale także w przyszłości w postaci profitów finansowych. Nie ma prawa tłamsić aktualnego kadrowicza, który jako jeden z niewielu pokazuje mocne przywiązanie do trójkolorowych barw. Ma nakza natomiast właściwie z Patrykiem się dogadać, sprawiedliwie jego formę oceniać, nie brać pod uwagę, że to właśnie "Mały" najbardziej był przeciwny podziękowaniu za pracę trenerowi Skorży.

Apelujemy w tym miejscu do zarządu klubu, by na tą sporną kwestię popatrzył szerszym horyzontem. Jeśli winny wczorajszego sportowego nietaktu jest Małecki, to karę za nieumiejętność trzymania zawodników w ryzach powinien ponieść też Kasperczak. To trener jest bowiem kluczowym ogniwem w budowaniu w drużynie właściwej atmosfery, a jeśli tego nie umie robić, to nie powienien pałać się tym zajęciem.

Jeśli kiedyś Wisła ma być wielka to nie ma prawa w jej strukturach być tego typu patologii. Pilkarzom jest potrzebny trener z właściwą charyzmą, umiejący dotrzeć do ich najlepszych wartości, a nie ciągle przegrywający "dziadziuś", który był super, ale 10 lat temu, a teraz jest super, bo wykopał Skorżę tym, że zgodził się popracować jakiś czas za darmo.

Ech... Czy właściwe ułożenie klubu jest aż tak trudnym zadaniem, przerastającym ludzi, którzy w tej polskiej piłce siedzą od lat?

Mam pytanie. To jest stanowisko SKWK czy autora tekstu? Nie pojawił się dopisek o tym fakcie, jak to miewało miejsce w przeszłości.
Powód: porządki
Ostatnio edytowane przez rav : 09.07.2010 o godz. 10:05.