Ja mam przeczucie że pierwszy sezon będzie najlepszy w wykonaniu 3 gwiazd w Miami - później może być gorzej. Ambicje i tarcia. Ponadto musi być dobry coach i kilku dobrych wspierających. Od rozgrywającego po centra. Też uważam jak murray - tylko Chicago dawało szansę LB żeby został gwiazdą numer 1. I tak samo uważam że on w 5 młodych świetnych koszykarzy mógłby sporo zwojować. Myślę że Bulls od razu mogliby dotrzeć do finału. A tak powstanie zespół nierównomierny gdzie ambicje Wade i LB mogą się ostro objawić w następnych sezonach.
Na pewno nie będę kibicował Miami Heat, to już wiem. Nie lubię takich "sztucznych" tworków
