Takie czyli jakie? Takie czyli np. Fylkir, Ventspilis, Cementarnica? Z Kazachami NIGDY łatwo się nam nie grało i NIGDY nie wygrywaliśmy wysoko. Zresztą mało który inny kraj w europejskich pucharach zdołał rozbić jakąkolwiek kazachską drużynę (ostatnio to chyba Werder 6-3 pokonał Aktobe, jedyny taki przypadek), Ruch jest jedną z nielicznych europejskich drużyn w ostatnich latach, która potrafiła wygrać w Kazachstanie.
Nie wiem czego ludzie oczekujecie. Żeby używać swojej techniki, trzeba mieć szybkośc, dynamikę, po prostu lekkość ruchu, a żeby złapać takie własnie przygotowanie motoryczne niezbędnym jest przynajmniej dwu, trzy tygodniowy trening motoryczny, a po nim przynajmniej tydzień na złapanie świeżości. Ruch musiał natomiast przygotować się w tym względzie półśrodkiem, który pozwalał jako tako wyglądać fizycznie, nie naruszająć nadto programu przygotowania do ligi - jak się może skończyć błąd w przygotowaniu fizycznym latem, widać było na przykładzie Polonii w tamtym sezonie, która jesienią była po prostu beznadziejna, mimo niezłego potencjału piłkarskiego. Dlatego ani trochę się nie dziwie Chorzowianom, że zagrali o wynik - minimalistycznie, interesowały ich tylko dwa mimimalne zwycięstwa, awans.
Jestem pewnien, że z czasem będzie coraz lepiej, już dziś były pewne symptomy poprawy gry Ruchu względem meczu w Karagandzie, teraz dwa razy w podobny sposób muszą ograć Valettę i już w lepszej, czy nawet optymalnej formie podjąć rywala w III rundzie. Ja uważam, że jeśli się tam skład nie rozleci poprzez odejście Sadloka i Sobiecha, jest szansa, że sprawią oni jeszcze niespodziankę na tym etapie - przy przyzwoitym losowaniu. Mają jedną, fajną cechę jako drużyna, wypracowaną przez Fornalika, którą widać było też w lidze - mianowicie potrafią zdobywać punkty, grać tak, żeby wygrać, nawet kosztem stylu. I o to, myślę, w tym momencie chodzi - co z tego, że Legia w tamtym sezonie zmiotła stylem Brondby w Warszawie, jak nikogo to nie obchodziło i mało kto o tym pamięta - istotne było tylko to, że nie było ich w kolejnej rundzie, a nie to, że odpadli po ładnej grze, nie zaznając goryczy porażki.