Ogryzek napisał(a):

|
może trzeba było zremisować z Ghaną a nie wygrywać - wtedy mieliby łatwiejszą drogę...
|
Taaa... A Serbowie wygrywają z Australią i auf wiedersehen...
Co do tego podkręcania tempa - a nie zauważyłeś przypadkiem, że przy prowadzeniu z Anglią 2:0 ta strzeliła dwie bramki? Na 1:0 to można sobie grać właśnie z Paragwajem, który ofensywnie nie jest nawet połową Anglii czy Argentyny.
A jeśli chodzi o ten hiszpański styl gry - Rozumiem, że oznacza on męczenie buły po 1:0 w każdym meczu? Jeszcze zaraz Greków z 2004 posądzimy o hiszpański styl...
Żal mi Niemców (i Urugwaju) bo jako jedynie w fazie pucharowej pokazali coś innego i ciekawego. Nie zawsze ciekawie oznacza joga bonito i sztuczki techniczne (dla mnie wręcz przeciwnie). Niemcy nie grali jak Hiszpanie, może faktycznie porównanie do Rosji byłoby na miejscu. Ten turniej (jak zresztą chyba 3 ostatnie) pokazuje, że decyduje system, a nie umiejętności. Beznadziejnie grający Niemcy w 2002 roku doszli do finału bo po drodze mieli: Paragwaj, Koreę i USA. Teraz świetnie grający Niemcy mieli: Anglię, Argentynę i Hiszpanię. Nie wytrzymali i tyle.