|
Danny Szetela piłkarzem Lechii?
Danny Szetela, amerykański pomocnik polskiego pochodzenia, w tym tygodniu ma dołączyć do Lechii Gdańsk. Jeszcze dwa lata uznawany był za oceanem za jeden z największych talentów.
Szetela był częścią amerykańskich planów zakładających sukces reprezentacji na mundialu w 2010 r. (skończyło się na 1/8 finału, po przegranej z Ghaną). Nic dziwnego, bo 23-letni dziś piłkarz zapowiadał się na wybitnego zawodnika - szybki, świetny technicznie, dużo widzący na boisku. Nieźle radził sobie w młodzieżowych drużynach USA (z U-17 doszedł do ćwierćfinału mistrzostw świata, z U-20 pokonał m.in. 6:1 Polskę, strzelając jej dwa gole), starały się o niego czołowe kluby europejskie, jak AS Roma, Everton czy Manchester City.
W końcu wylądował w Racingu Santander, gdzie grał razem z Ebim Smolarkiem. Smolarek namawiał go do gry w reprezentacji Polski, ale Szetela wybrał kadrę USA. Europy nie podbił (trafił jeszcze do włoskiej Brescii), a licznik jego występów w reprezentacji USA zatrzymał się na trzech meczach. Na mistrzostwa do RPA nie pojechał, nie miał także miejsca w swojej ligowej drużynie DC United. Borykający się z nadwagą, kłócący się trenerem i kolegami z zespołu piłkarz został z niego wyrzucony w marcu. Od tego czasu nigdzie nie grał. Czy teraz znajdzie swoje miejsce w Lechii, która potrzebuje kreatywnego, ofensywnego pomocnika?
- W ciągu dwóch, trzech dni powinien dołączyć do zespołu Lechii trenującego w Gutowie. Wie już o tym trener Kafarski - mówi Janusz Kupcewicz, z którego rekomendacji we wtorek do Gutowa przyjechali już dwaj inni amerykańscy piłkarze Ted Niziołek i Johny Arteaga.
- Na razie Szeteli nie ma w Gutowie. Tyle mogę powiedzieć na ten temat - ucina trener Lechii Tomasz Kafarski. W środę po raz pierwszy pod jego okiem trenowali Niziołek i Arteaga. - Ocenianie piłkarzy po jednym treningu nie ma sensu, ale mogę powiedzieć, że obaj są zaawansowani technicznie - tłumaczy Kafarski.
Lechia nie jest pierwszym polskim zespołem, w którym swoich sił próbuje Niziołek. Dwa lata temu przymierzany był do Korony Kielce, która przebywała w Stanach Zjednoczonych. Do transferu jednak nie doszło.
Takie informacje przynosi futbol.pl
Szkoda że Wisła się nim nie zainteresowała.
"Wisła to nasz nałóg, to nasza heroina
i gdyby nie ONA - świat mógłby się zatrzymać.."
|