|
Niemcy spalili się psychicznie i przegrali fizycznie. Zrobili dokładnie to samo, co cztery lata temu z Włochami. Wyrachowani Hiszpanie nie pokazali nic wielkiego i mecz na 0-0 wygrali po stałym fragmencie gry. Tylko dzięki doświadczeniu. Fantazję niemieckiej ekipy widać było momentami w pierwszej połowie. Szkoda, że sędzia nie gwizdnął ewidentnego faulu na Ozilu w końcówce 1. połowy.
Generalnie podsumuję już teraz: Mistrzostwa, które świetnie zapowiadały się po fazie grupowej stały się zupełnie nijakie w rundach play-off. To nie jest taktyka obronna, o której piszą niektórzy. Błędy sędziowskie i masa przypadku zupełnie zamieszały te rozgrywki. Śmiem twierdzić, że bardziej niż w Korei, gdzie faworyzowano tylko jedną drużynę. Jeszcze 2 tygodnie temu kłóciłem się, że sędziowanie jest w miarę ok. Teraz się z tego wycofuję. Z dużo większą przyjemnością obejrzę mecz Niemcy - Urugwaj - obie ekipy pokazały coś nowego na tych mistrzostwach i za to brawa. A finał? Dwa farfocle nudne jak flaki z olejem.
Ogryzek:
1. Patrząc na zimno Argentyna ma lepszych technicznie piłkarzy niż Niemcy.
2. Przewaga fizyczna nad angielskimi pitbullami? Chyba żartujesz...
3. Co to znaczy nieekonomicznie? Oni nie mieli przeciętnych przeciwników od początku tego turnieju. Praktycznie żaden mecz nie mógł być dla nich spacerkiem. Nie potykali się z Hondurasem, a w ćwierćfinale (o zgrozo!) z Paragwajem... "nieekonomicznie wygrali z Anglią i Argentyną" no urocze...
4. Przegrali bo się spalili psychicznie i nie wytrzymali najtrudniejszej drogi do finału w tym turnieju. Szkoda, bo jedyni trochę rozruszali tę fazę pucharową.
После пада устајем. Никад не одустајем. Јачи постајем. До краја остајем.
|