in vitro to jest gruby wałek.
co chwile słychać w Polsce, że jakieś leki wypadają z listy dofinansowanych, a tu nagle zabieg który nie ratuje życia (przypominam) ma być dofinansowany?
wiadomo o co chodzi: problemy z dziećmi mają często młodzi wykształceni z dużych miast
tak btw znam kilka par które nie mogą mieć dzieci: jakoś ci którzy decydują się na in vitro nie narzekają na koszty. Nie mówię, że są małe, ale to kwestia dobrego samochodu.
NIe rozpatruję w ogóle tu moralnych aspektów, tylko czysto finansowe, wasze obliczenia są niepełne, bo liczba tych którzy obecnie korzystają, a liczba tych którzy by chcieli skorzystać po wielkiej kampanii w mediach to nie jest to samo.